Zatrute strzały sprzed 60 tysięcy lat
Analiza śladów związków chemicznych zachowanych na odłamkach skalnych używanych jako groty strzał wykazała, że kultura jaskiniowa w RPA sprzed 60 tysięcy lat używała zatrutych strzał. Na grotach znaleziono ślady takich alkaloidów jak bufanidryna i epi-bufanistryna. Są to charakterystyczne alkaloidy lokalnej rośliny Boophone disticha, której wykorzystywanie do zatruwania strzał i wnyków opisano w badaniach etnograficznych już w naszych czasach.
Boophone to niska roślina cebulkowa, tworząca okazałe kwiatostany, trochę podobne do ozdobnych czosnków, ale większe. Po przekwitnięciu i zawiązaniu owoców zasychają i odrywają się od łodygi, roznoszone przez wiatr jako biegacz. Silne właściwości toksyczne powodują czasem przypadkowe zatrucia, związane z pomyleniem cebuli z jadalnymi, lub w wyniku spożycia przez zwierzęta wraz z sianem. Te ostatnie przypadki zostały utrwalone w nazwie łacińskiej - boophone to "zabójca bydła". Z drugiej strony roślina ma lokalnie ważne zastosowania medyczne i magiczne
Jedna z głównych toksyn, Bufanina, działa na organizm antycholinergicznie, podobnie do skopolaminy. W mniejszych dawkach wywołuje pobudzenie, dezorientację, dysocjację, wyraźne halucynację, w za dużej drgawki, utratę przytomności i śmierć. Wyciąg użyty w celu magicznym mógł mieć więc trudne do przewidzenia skutki. Odnotowano przypadek kryminalny, gdy mężczyzna zażył nalewkę z rośliny, będąc przekonanym że pomoże mu to odkryć, kto rzucił na niego urok. Albo roślina sprawiła się niezbyt dobrze, albo klątwa była bardzo dobrze przemyślana przed rzuceniem - podczas ataku halucynacji sądząc, że jest atakowany, sięgnął po pistolet i zastrzelił przypadkową osobę. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/11476161/
- * Sven Isaksson et al.
https://www.science.org/doi/10.1126/sciadv.adz3281
Greckie kapłanki mogły bezpiecznie używać sporyszu
Jedną z tajemnic starożytnej Grecji były Misteria Eluzyjskie, obrzęd ściśle związany z grecką religią, w którym chętni, których dopuszczano do tajemnicy, wykonywali pewne czynności, z których część, jak uroczyste procesje, były ogólnie jawne i opisywane w literaturze, zaś inne, odbywające się we wnętrzach świątyń, były objęte klauzulą zachowania tajemnicy. I przysięga była dobrze utrzymywana bo poza pewnymi ogólnikami i domysłami na podstawie sztuki, nie wiemy za bardzo co konkretnie robiono i deklamowano podczas misteriów i jaki był ich religijny cel. Rytuał generalnie opierał się o mit o Demeter i był w jakiś sposób związany z podtrzymaniem płodności natury, sprowadzeniem udanych zbiorów, być może zapewnieniem dobrego życia.
Jednym z interesujących elementów rytuału było wypijanie napoju Kykeon ( κυκεών ). Skład był opisywany ogólnikowo jako mieszanina jęczmienia, wina, sera i mięty polej. Skład napoju podawanego w misteriach był kolejną tajemnicą, mógł zawierać jakieś dodatkowe składniki. Ponieważ misteria miały być związane z doświadczeniami mistycznymi pojawiło się przypuszczenie, że napój zawierał jakieś dodatki zmieniające stan świadomości. Sugerowano opium, "szalony miód" z różaneczników, grzyby ale też często sporysz, pasożytniczy grzyb porażający kłosy zbóż. Pojawia się czasem też na jęczmieniu, więc to by pasowało do informacji.
Sporysz zawiera substancje halucynogenne, głównie erginę i jej pochodne. Jednak zażywanie go jest niebezpieczne, zawiera bowiem także toksyny. Objawy zatrucia sporyszem to między innymi drgawki, spowolnienie bicia serca i silny skurcz obwodowych naczyń krwionośnych, mogący doprowadzić do sinicy, zawałów tkankowych i gangreny kończyn. To zdecydowanie nie są efekty, których by się chciało doświadczać. Z tego też powodu część badaczy wątpi w użycie w napoju tego składnika.
Badacze z Uniwersytetu Ateńskiego postanowili sprawdzić, czy sporysz można poddać prostym i możliwym do wykonania w starożytności procedurom, które obniżą toksyczność wyciągów. Za działanie obkurczające drobne naczynia odpowiadają głównie ergopeptyny, związki z wiązaniem amidowym, które jest podatne na hydrolizę. Odtwarzając możliwą w dawnych czasach procedurę zebrano sporysz żyjący na dzikich trawach w Grecji i gotowano go w ługu z popiołu drzewnego rozpuszczonego w wodzie, testując różny czas gotowania i różną moc ługu. Stwierdzono, że gotowanie przez 2 godziny w ługu o pH 12 jest wystarczające, aby rozłożyć toksyczne związki i pozostawić niezmienioną erginę o łagodnym działaniu psychoaktywnym.
Zauważmy jednak, że nadal nie ma fizycznego dowodu na użycie sporyszu w misteriach - badanie pokazało jedynie, że jest praktycznie możliwe przetworzenie tego surowca w roztwór o mniejszej toksyczności, który mógłby potencjalnie być użyty jako psychoaktywny enteogen. Teraz tylko wypadałoby tą możliwość jakoś potwierdzić w znaleziskach materialnych. Można wykazać, że z gatunków traw rosnących w Polsce można wyizolować substancję, będącą jednym ze składników czynnych Ayahuasca, ale nic nie wskazuje na to żeby używano tych traw w rytuałach dawnych europejskich religii, sam potencjał wytworzenia czegoś to jeszcze nie dowód na to, że ktoś na to wpadł.
* Antonopoulos, R.K., Dadiotis, E., Ioannidis, K. et al. Investigating the psychedelic hypothesis of kykeon, the sacred elixir of the Eleusinian Mysteries. Sci Rep (2026). https://doi.org/10.1038/s41598-026-39568-3 https://www.nature.com/articles/s41598-026-39568-3
Zmarł Mieczysław Mąkosza
14 stycznia w wieku 91 lat zmarł znany polski chemik Mieczysław Mąkosza. Od 1966 roku opublikował kilka prac pokazujących, że pewne reakcje, w których jeden reagent jest rozpuszczalnym w wodzie jonem, a drugi cząsteczką organiczną rozpuszczoną w nie mieszającym się z wodą rozpuszczalniku, gwałtownie przyspieszają po dodatku czwartorzędowych soli amoniowych. W latach 70. po wyjaśnieniu mechanizmu, nazwano ten efekt Katalizą Przeniesienia Fazowego (PTC) i stał się on ważną modyfikacją do wielu procesów. W latach 80. opracował modyfikację reakcji alkilowania nazwaną Zastępczą Substytucją Nukleofilową. Oba te odkrycia znalazły szerokie zastosowania w chemii organicznej i dlatego Mąkosza był wiele razy typowany do Nagrody Nobla.
Nowe polskie minerały
Wśród opublikowanych, zatwierdzonych przez International Mineralogy Association nowo odkrytych minerałów pojawiły się zgłoszenia z Polski. Ostatni dokument na temat nazwanych minerałów pochodzi z października.
Nioboiksjolit-(Fe2+) należy do grupy minerałów tlenkowych podobnych do magnetytu. Prototypowy iksjolit był opisywany jako tlenek żelaza i tantalu o stosunku sumy metali do tlenu 1:2. W roku 2024 wykazano, że większość typowych okazów to roztwór stały, którego skrajnymi wersjami są dwa minerały - iksjolit (Fe2+) zawierający tylko żelazo i tantal w stosunku molowym 1/3 i 2/3, oraz iksjolit(Mn+) zawierający mangan i tantal. Analogiczne struktury mogą tworzyć tlenki innych metali o podobnej chemii. Pierwiastkiem o bardzo dużym podobieństwie do tantalu, jest niob, który może tworzyć iksjolity. Dla odmiany minerału z manganem, niobowym analogiem jest odkryty kilka lat temu nioboiksjolit(Mn2+). Z logiki wynika zatem, że powinna istnieć niobowa wersja iksjolitu z żelazem, i właśnie tym oczekiwanym członkiem grupy jest nowy polski minerał. Okazy typowe zebrano z pegmatytu z kamieniołomu niedaleko Jordanowa Śląskiego. Występowanie w tych skałach minerałów niobu, rzadkiego i ważnego w technologii pierwiastka, brzmi bardzo obiecująco.
Kryzait to skomplikowany fosforan chromu, magnezu i sodu ( Na4(MgCr)(PO4)3 ) odkryty podczas badania ziaren mineralnych w masie meteorytu Morasko, znalezionego na obrzeżach Poznania
Nybergit, to krzemian cyny, skandu i wapnia (Ca4Sc3Sn(Si2O7)(Si2O6OH)3 ), odkryty w kamieniołomie w Szklarskiej Porębie.
Chorążewiczit... Nie jestem pewny czy pasuje do tej listy. Minerał będący wodorowęglano-telluranem ołowiu i żelaza ( Pb2Fe3+(Te6+O6)(HCO3) ) zgłosili badacze z USA podając dwa miejsca występowania w kopalniach też tamże. W krótkim doniesieniu o zarejestrowaniu minerału nie ma informacji na czyją cześć go nazwano, ponieważ jednak osób o takim nazwisku nie jest dużo, podejrzewam, że chodzi o Marka Chorążewicza, znanego z mikrofotografii rzadkich minerałów, które udostępnia na Mindat.com, jest też współautorem kilku doniesień o nowych minerałach. W publikacjach jego nazwisko jest zapisywane Chorazewicz, jednak polski zapis nazwy minerału (nawet z "ą" - nie wiem czy jest inny minerał z tą literką) sugeruje, że taki jest oryginał i facet jest Polakiem mieszkającym w USA.
* https://www.mindat.org/gallery-27538.html
* https://cnmnc.units.it/files/editor/Publications/ejm-37-921-2025.pdf
Płynny akumulator energii o wyższej wydajności
Idea akumulatorów przepływowych redoks opiera się na podobnym pomyśle co klasyczne akumulatory - podczas ładowania zamieniamy przy pomocy prądu elektrycznego pewne związki w ich formy zredukowane lub utlenione, które następnie mając kontakt z elektrodami reagują w przeciwnym kierunku, wytwarzając prąd. Jednak w klasycznych akumulatorach związki powstające w wyniku przemian mają formę stałego materiału otaczającego anodę lub katodę. W akumulatorach przepływowych zarówno formy zredukowane jak i utlenione są rozpuszczone w roztworze, mogą być przechowywane w osobnych zbiornikach, a odzysk prądu polega na przepuszczeniu ich w ciągłym przepływie przez porowate elektrody. Energia jest więc magazynowana chemicznie w innym miejscu niż miejsce wytwarzania prądu. Potencjalnie zbiorniki reagentów można transportować i "przelewać energię" z cysterny do cysterny.
W interesującej publikacji zespól badaczy z Uniwersytetu Montrealskiego w Kanadzie zaprezentował szczególny układ, w którym jedną cząsteczką magazynującą energię jest 4,4'-diazobis-N-metylopirydyna, a drugą znany odczynnik TEMPO, który w jednej z form jest stabilnym rodnikiem organicznym. Układ wytrzymał kilkadziesiąt cykli ładowania i rozładowania ze stratą zmagazynowanej energii średnio 0,02% dziennie w trakcie ciągłej pracy. Związek może pracować jako roztwór wodny, w związku z czym jest niepalny i to powinno załatwiać problemy, które zwykle pojawiają się w przypadku ogniw litowych. W artykule udostępnionym przez uniwersytet pojawia się propozycja użycia nowego układu jako magazynu energii ze źródeł odnawialnych - może być ładowany ogniwem słonecznym lub wiatrowym, i oddawać prąd nocą, w pochmurne i bezwietrzne dni, lub nawet po zgromadzeniu w zbiorniku energii gromadzonej latem, oddawać ją zimą.
Widzę w tym jednak pewien szkopuł, o którym autorzy nie wspominają - cząsteczka użyta do gromadzenia energii może być toksyczna. Jest bardzo podobna do Parakwatu, starego herbicydu wycofanego z powodu toksyczności, którego toksyczność wynikała w dużej mierze z łatwości utleniania i redukcji. Podczas każdej takiej przemiany cząsteczka generowała wolne rodniki
* https://pubs.acs.org/doi/10.1021/jacs.5c03524