informacje



niedziela, 15 lipca 2012

Ałun

Na trop dzisiejszego tematu wpadłem podczas zbierania informacji do wpisu o herbacie. Związki glinu są bowiem często stosowane w antyperspirantach, o czym wówczas nie napisałem, bo nijak się to miało do popularnych napojów. Wiele osób ma wątpliwości co do tego na ile takie środki są obojętne dla zdrowia i szukają innych rozwiązań. W sumie powstał cały przemysł kosmetyków, suplementów i innych środków mających zabić zapach ciała i usunąć pot - jest swoistym znakiem naszych czasów że wszelkie zewnętrzne przejawy czynności fizjologicznych ciała są dziś zwalczane z równym zapałem, co oznaki świadczące o istnieniu płci w społecznościach purytańskich, toteż nasze ciało nie może okazać że trawi, metabolizuje i od czasu do czasu musi wydalać, a burczenie w brzuchu, potliwość czy ślinienie są uważane za ogromnie wstydliwe przypadłości które należy szybko usunąć.
Ale wracając do tematu - wielu z tych poszukujących bardziej naturalnych sposobów na zabicie naturalnych woni cielesnych natyka się w końcu na dziwne, lśniące sztyfty, wykonane z krystalicznej masy, mające być naturalnymi minerałami zastępującymi dezodoranty. Czasem ktoś określa je nazwą ałunu. Krążą na ich temat różne opinie, ja zaś starałem się je jakoś podsumować - oczywiście po chemicznemu.

A zatem - czym jest krystaliczny ałun stosowany w takich sztyftach? Czy na prawdę działa? I czy na pewno jest taki naturalny...


Ałuny to ciekawa grupa soli podwójnych - a więc takich które zawierają jeden tylko rodzaj anionu kwasowego ale dwa rodzaje mogących się z nimi połączyć kationów. W zasadzie więc jest to mieszanina dwóch soli, jednak ałuny wyróżniają się tu szczególną cechą - po zmieszaniu nie da się oddzielić (klasycznymi metodami) jednej soli od drugiej, jakby tworzyły jeden związek. Wszystkie ałuny są siarczanami - a więc zawierają aniony siarczanowe VI dwu-ujemne - zaś kationy są różne, jeden (A) jednowartościowy, drugi (B) trójwartościowy. Obie sole składowe tworzą kryształy tego samego typu i mają podobną rozpuszczalność, dlatego gdy odparowujemy roztwór ałunu otrzymujemy kryształ mieszany w którego węzłach na przemian pojawia się kation A i kation B; ogólny wzór takich związków wygląda zatem:
AB(III) (SO4)2 * 12 H2O
Na każdy mol soli podwójnej przypada średnio 12 moli wody, zależy to jednak od związku, w niektórych stosunek wynosi 1:6 a w innych nawet 1:24. .
 Kationem jednowartościowym może być metal alkaliczny, na przykład potas lub sód, ale także kation amonowy a nawet organiczne kationy trimetyloamioniowe czy hydrazynowe. Kationem trójwartościowym jest najczęściej glin, możliwy jest też gal, chrom, tytan czy żelazo. Bardzo podobne związki tworzą seleniany, nazywane selene-alum co można by przetransponować na Polski jako "selałun". Istnieje zatem bardzo duża liczba kombinacji. Niekiedy błędnie do ałunów zalicza się sól Mohra.
Ałuny łatwo krystalizują tworząc przezroczyste kryształy, czasem zabarwione jeśli zawierają odpowiedni kation - ałun żelazowo-potasowy jest pomarańczowy a chromowo-potasowy fioletowy niczym ametyst. Dlatego jeśli szukacie dobrego materiału do zrobienia sobie kryształków, to oprócz polecanego przeze mnie kwasku cytrynowego możecie użyć ałunu. Ponieważ wszystkie ałuny krystalizują tak samo wykazując idealny izomorfizm, różne ich odmiany mogą krystalizować na sobie - Sękowski w jednej z książek proponował krystalizację w której rosnący zarodek był co kilka godzin przekładany z jednego roztworu do drugiego, i zależnie od użytych soli, po przecięciu kryształka i wyszlifowaniu przełomu pokazywał się wzór warstewek zielono-fioletowych, lub fioletowo-bezbarwnych. Jeszcze tego nie próbowałem ale kiedyś będę musiał.

Ałuny były znane już w starożytności, ich nazwa pochodzi od greckiego słowa "alum" oznaczającego cierpki smak. Były używane w farbiarstwie, ułatwiały bowiem związanie barwnika z tkaniną, a także w garbarstwie do wyprawiania skór. Znamy też zapisy mówiące o użyciu ałunu do impregnacji drewna, na przykład palisad lub dachów twierdz, dzięki któremu stawały się trudnopalne.
Najstarsze wzmianki sugerujące iż znano wówczas tą sól - choć nie została wymieniona z nazwy - pochodzą z Egiptu aż z 2 tysiąclecia p.n.e., w babilońskich tabliczkach glinowych jest wymieniana ok. XVIII-XVI wieku p.n.e. Szerszy opis podaje Piliniusz w Historii naturalnej, wymieniając kilka rodzajów ałunów. Głównym źródłem pozostawał Egipt, gdzie wydobywano złoża z wyschniętych okresowych jezior, w pewnym stopniu pozyskiwano go z ałunitu i skorupiastych wystąpień naskalnych
 Znajdowała szerokie zastosowanie w średniowiecznej europie, będąc często składnikiem leków i kosmetyków. Arabowie wprowadzili go do alchemii. Duże złoża odkryto w Azji, głównie na pustyniach, inne odkryto w Hiszpanii. Przez pewien czas Anglia była pozbawiona tego surowca z powodu embarga nałożonego po aferze z Henrykiem XVIII, produkowano go wówczas z łupków i ludzkiego moczu. [1]
 Jakoś tak się jednak stało że dopiero na początku XIX wieku zaczęto się domyślać, że ałuny są solami zawierającymi nie znany pierwiastek metaliczny, nazwany od nich właśnie Aluminium. Polska nazwa "glin" pochodzi od gliny w której występuje bardzo często.

Jeśli chodzi o zastosowanie jako dezodorant to prawdopodobnie po raz pierwszy użyto go w tym celu w Starożytności - znajdujemy luźne wzmianki o kamieniach na brzydki zapach i zapewne chodziło o tą sól. Działanie mają tutaj przede wszystkim sole glinu to zaś z dwóch powodów - z jednej strony działają bakteriobójczo, a więc zabijają bakterie, które rozkładając składniki potu nadają mu charakterystyczny zapach, z drugiej zaś mają działanie ściągające, zatem zmniejszają pory skóry a tym samym potliwość. Stosowany często w kosmetykach hydroksychlorek glinu hydrolizuje po rozpuszczeniu, zatykając gruczoły potowe i uniemożliwiając pocenie; podobne działanie ma hydroksochlorek glinowo-cyrkonowy. Oba te związki a dokładnie powstające z nich osady wodorotlenków zostawiają na ubraniu białe plamy. Niekiedy stosuje się sole organiczne, jak kompleks z glicyną.

Działanie dezodoryzujące ałunów wynika z obecności w nich glinu i opiera się głównie na zabijaniu wspomnianych bakterii, natomiast wpływ na potliwość jest nie wielki. Sam mam taki sztyft ale nie używam go często, zrobiłem jednak kilka eksperymentów, na przykład smarując nim jedną pachę i porównując zapach w ciągu dnia. Zauważalne było osłabienie zapadu ale nie było całkowite. Zresztą nie należę do osobników o szczególnie śmierdzącym pocie, więc dla mnie różnica była niewielka. Różnicy w potliwości nie zauważyłem. Co do czasu działania - przy normalnej pogodzie starcza na cały dzień, w upały zmywa się po kilku godzinach.
Sądząc z opinii użytkowników o ile większość jest zachwycona, to jednak niektórym nie pomaga, ci o dużej potliwości narzekają że przestaje działać po paru godzinach, bo zwyczajnie się zmywa. Niektórzy donoszą też o podrażnieniach, nawet bardzo dokuczliwych - pamiętajmy że pewien procent ludzkości jest uczulony na glin w każdej postaci.W szczególnych przypadkach oprócz podrażnień stosowanie ałunu może prowadzić do zapalenia skóry - notowano takie sytuacje[2] Warto też pamiętać że podrażnia tkanki, więc lepiej nie dotykać nim ust i uważać aby nie dostał się do oka. Ałun ścina białko i koaguluje krew - dawniej w czasach brzytew normą było posiadanie "kamyków do golenia" czy pałeczek ałunowych, którymi tamowano skaleczenia. Miałem okazję to sprawdzić - działa ale okropnie piecze.
Biodostępność glinu przez skórę pach oceniono na 0,012% - dla porównania biodostępność z wodą pitną to 0,3% [3]

[Dopisek 2015: komentujący zwrócił moją uwagę na jeszcze jedno miejsce gdzie jest użyty ałun - chodzi o ayurwedyjski proszek do zębów Vicco Vajradanti który ma w składzie ałun, co tłumaczy dlaczego powstrzymuje krwawienia dziąseł. W takim użyciu, ałun rozpuszczony w ślinie styka się z błonami śluzowymi i ma dużo większą szansę być wchłoniętym do organizmu niż w przypadku naniesienia na skórę. W zasadzie to tak jakby połknąć. Sprawdzałem pod tym kątem inne proszki i pasty ale często, zwłaszcza te indyjskie, nie mają pełnego składu. Ałun zawiera jeszcze chyba proszek na krwawiące dziąsła Gum Tone]

Bez aluminium
Aluminium i glin to to samo. Używane w sztyftach związki to ałun glinowo-potasowy lub glinowo-amonowy. Zatem kryształ na pot zawiera aluminium i to całkiem sporo. Mimo to wciąż natykam się na opisy, najczęściej na stronach promujących "naturalne" i "organiczne" kosmetyki ze stwierdzeniem, że akurat ten go nie zawiera. Czasem jednak ktoś pójdzie po rozum do głowy i zajrzy na skład, gdzie zobaczy łacińską nazwę alum ammonium, nabierając w tej sprawie podejrzeń. Gdy zaczyna szukać czegoś na ten temat, być może znajdzie stronę firmy NajMar, polskiego producenta, a tam w dziale FAQ taki uroczy fragment:
 W składzie jest: ammonium alum. Czy to oznacza aluminium?
- Nie. Nazwy składników należy podawać w języku angielskim. Przetłumaczenie nazwy polskiej jedynego składnika: amonowy ałun, znacza po angielsku: ammonium alum.
  Fragment jest uroczy bo dokładnie odpowiada na pytanie. Czy Alum w nazwie to aluminium? - nie to angielska nazwa ałunu. Natomiast o tym że kosmetyk aluminium jednak zawiera producent nie zająknął się w ani fragmencie, a ten kawałek może zmylić wielu poszukujących sugerując, że nie zwiera. Jeszcze dalej idzie producent "Crystal Body Deodorant" który w polskojęzycznych nalepkach zapewnia, że jego produkt nie zawiera soli Al, co jest już oczywistym fałszerstwem.

Na dobrą sprawę producent Deo Kryształu nigdzie o tym nie pisze a jednak jakoś ciągle natykam się na teksty w których takie absurdalne stwierdzenie się pojawia, co pewnie jest skutkiem niewiedzy. Zapewne przyczynia się do tego omawiany już schemat myślowy "chemiczne-sztuczne-szkodliwe / naturalne-zdrowe". Jeśli aluminium jest szkodliwe, to jest chemiczne i pojawia się w sztucznych kosmetykach, więc jeśli jakiś kosmetyk jest naturalny, to tego sztucznego aluminium nie zawiera.

Czasem jednak ktoś poczyta dokładniej i dowie się, że ten metal w ałunie amonowym także jest zawarty. I czy teraz należy odrzucić cały produkt? Przecież jest zachwalany jako naturalny, więc to musi być różnica. W efekcie pojawiają się czasem objaśnienia - ałun naturalny ma naturalną strukturę krystaliczną, więc nie jest wchłaniany; albo że to są naturalne cząsteczki które są duże, i nie wnikają w skórę. Tak tłumaczy to Alepia, jeden z producentów. Niestety, ałun naturalny to siarczan amonowo-glinowy a ałun syntetyczny to siarczan  amonowo-glinowy, czyli dokładnie to samo. Jak niby struktura krystaliczna ma wpływać na wnikanie w skórę nie wiem, a zważywszy że ta "unikalna struktura" musi się najpierw podczas aplikacji rozpuścić w wodzie i ulec rozpadowi na jony, raczej wpływu to nie ma żadnego.
Różnica owszem jest, ale nikt na to nie wpadł - skóra z reguły jest tłusta i nieprzepuszczalna dla jonowych soli nieorganicznych. Jeśli posmarujemy się solanką nie wchłoniemy chloru, ale gdy użyjemy w tym celu chloroformu szybko zacznie się nam kręcić w głowie. Polarne rozpuszcza się w polarnym a niepolarne, w niepolarnym - proste.

Mimo to natknąłem się na badanie wskazujące, że sole glinu - konkretnie chlorek - mogą być wchłaniane przez skórę. Co prawda badanie dotyczyło ogolonej myszy a efekty stały się wyraźne po czterech miesiącach, ale zawsze jest to wskazówka że jakieś wchłanianie nieorganicznego glinu zachodzi i tak[4]

Naturalny
Naturalność sztyftu jest jego główną zaletą. W każdym razie sądząc z opinii, wiele osób kupiło go właśnie dlatego. Ałuny jak łatwo się domyśleć z powyższych rozważań, występują w przyrodzie. Ałun glinowo-potasowy jest najpospolitszy, nieco rzadszy jest ałun glinowo-sodowy. Natomiast ałun glinowo-amonowy to bardzo rzadki minerał.
Jony amonowe powstają w przyrodzie wskutek gnicia materii organicznej jednak ich żywot jest raczej krótki, bo albo są utleniane albo w zasadowym środowisku zamieniają się w lotny amoniak, dlatego nie zbyt dużo jest minerałów które go zawierają, pojawiają się głównie w okolicy otworów hydrotermalnych oraz w pobliżu szczelin którymi ulatują gazy z podziemnych pożarów węgla. Zatem ałun amonowy, występujący w formie Tschermigitu, nie może występować w dużych złożach. Stanowiło to dla mnie pierwszy zgrzyt.
Jeśli sztyfty robi się z minerału który jest rzadki, a sądząc z ilości ofert, produkuje się je na skalę masową, to chyba powinny być bardzo drogie?
Anglo i hiszpańskojęzyczne strony piszą zwykle, że ałun w tych sztyftach pochodzi z Tajlandii i jest wydobywany "z wygasłego wulkanu", zacząłem zatem szukać informacji na temat złóż Tschermigitu (Czermigit) w tamtym kraju i nie znalazłem, dopiero wzmianka o skale z której przerobu uzyskuje się ałun[5] rozjaśniła sytuację. W Tajlandii w skałach wulkanicznych znajdują się całkiem spore złoża Ałunitu - skały będącej hydroksysiarczanem glinowo-potasowym będącej efektem wietrzenia trachitu. Z niego właśnie otrzymuje się ałun - skałę należy rozkruszyć, pogotować z kwasem siarkowym i wykrystalizować gotowy związek - związkiem tym będzie oczywiście ałun glinowo-potasowy.
A amoniak? Jak widać w tym minerale nie występuje, dlatego aby otrzymać sól amonową należy dodać do roztworu siarczan amonu. Tan akurat jest łatwy do zdobycia - jest ubocznym produktem przy produkcji kaprolaktamu i powstaje go tak dużo, że zakłady szukają pomysłów gdzie go tylko zbyć. A więc łączymy przesącz z ałunitu rozgotowanego w kwasie z odpadowym siarczanem amonu, zagęszczamy i otrzymujemy kryształy zbijające się w jednolitą masę z której można wycinać bloki, pałeczki i sztfty.
Jak zatem widać wszystko wskazuje na to, że dostępny na rynku ałun amonowy jest o tyle tylko naturalny, że jeden z jego składników kiedyś widział jakąś skałę. Powstaje w związku z tym pytanie, czy aby reklamowanie go jako naturalnego minerału nie jest aby wprowadzaniem konsumentów w błąd?

Rzecz zresztą wyłapała konkurencja - producenci sztyftów z ałunem potasowym zaczynają pisać w reklamach, że w odróżnieniu od syntetycznej soli amonowej ich produkt jest naturalniejszy - co niekoniecznie musi być prawdą.

Ogółem zatem - sztyfty ałunowe działają jeśli chodzi o zapobieganie powstawaniu przykrych zapachów, są pozbawione dodatków i dlatego dla wielu osób mogą być idealnym rozwiązaniem, zawsze jednak byłem za ty, aby wybierać z głową i wiedzą. Jeśli ktoś wybrał ałun bo jest naturalny i bo nie zawiera aluminium, to się przejechał. Kupujący powinien wiedzieć wszystko o tym co mu wciskają i powinien sobie rozważyć, czy chce się zdecydować na dany produkt.
Tymczasem producenci robią wszystko co się da aby stworzyć ludziom w głowach fałszywy obraz, całkiem pomijając kwestię składu. I choć produkt działa, nie są to działania uczciwe. Nie informowanie o składzie i sugerowanie różnymi sztuczkami że produkt nie zawiera aluminium to chwyt nie zbyt chwalebny, natomiast oszukiwanie tak jak producent "Crystal Body Deodorant" w polskich etykietkach, zasługuje już na zgłoszenie do urzędu ochrony konsumenta. Coś podobnego pojawia się na ałunach serii N& B.

ps. 11.03.13
Ponieważ od tej publikacji dostałem kilka e-maili od ludzi, czujących się oszukanymi, bo po reklamach sądzili że ałuny są całkiem innymi preparatami, postanowiłem działać - wysłałem do UOKiK list z zauważonymi nieprawidłowościami. Co oni z tym zrobią to się zobaczy - najpierw muszą rozpatrzyć czy sprawa leży w ich kompetencjach i zrobić kontrole w sklepach. Jakby coś do mnie przysłali, to poinformuję.
ps. 2014
Ponieważ reakcji brak, wysyłam zapytanie do Rossmanna czy wiedzą że źle oznakowali sprzedawany kosmetyk. Zobaczymy co odpowie.
kwiecień 2014
Odpisali że przekażą uwagi producentowi odpowiedzialnemu za rozprowadzanie. Teraz poczekam - jeśli za kilka miesięcy nowe partie dalej będą zawierały błędną informację, to zainteresuję tym jakąś gazetę.

Listopad 2014
Mały sukces - nowe partie sztyftów ałunowych mają zmienioną etykietkę. Zamiast twierdzeń iż nie zawierają aluminium, jest tylko "nie zawiera aluminium chlorohydrate" - czyli z jednej strony usunęli wprowadzający w błąd napis ale z drugiej strony zdecydowali się nie tłumaczyć na polski nazwy związku. Teraz tylko pozostaje sprawić, aby opis zmienił się w internetowych sklepach, gdzie stara wersja nadal funkcjonuje i wprowadza w błąd.
-----
ResearchBlogging.org [1] http://www.wovepaper.co.uk/alumessay1.html - obszerna historia ałunu

[2] Gallego H, Lewis EJ, & Crutchfield CE 3rd (1999). Crystal deodorant dermatitis: irritant dermatitis to alum-containing deodorant. Cutis; cutaneous medicine for the practitioner, 64 (1), 65-6 PMID: 10431678
[3] Yokel RA, & McNamara PJ (2001). Aluminium toxicokinetics: an updated minireview. Pharmacology & toxicology, 88 (4), 159-67 PMID: 11322172
[4] Anane R, Bonini M, Grafeille JM, & Creppy EE (1995). Bioaccumulation of water soluble aluminium chloride in the hippocampus after transdermal uptake in mice. Archives of toxicology, 69 (8), 568-71 PMID: 8534202
[5]  http://www.alliumherbal.com/es/articulos/43-cosmetica-belleza-natural/410-piedra-de-alumbre.html

119 komentarzy:

  1. bardzo ciekawy artykuł, wiele wyjasniłeś

    OdpowiedzUsuń
  2. Wkrótce na etykietkach pojawi się informacja, że aluminium zastąpiono glinem. Naturalnym oczywiście, rodzimym. Że niby glin nie występuje w stanie rodzimym? Rodzimy, znaczy z Kętów albo z Konina

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny artykuł. Wiele mi się już rozjaśniło :-) dzięki

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo serdecznie dziękuję za artykuł. Zdarza mi się używać ałunu, nie alergizuje mnie tak jak inne kosmetyki. Kiedyś (chyba nawet na PubMedzie) czytałam, że aluminium może powodować raka piersi. Dość dużo kobiet unika z tego powodu typowych antyperspirantów na rzecz ałunu, który podobno aluminium nie zawiera.
    Jak się okazuje to zwykły chwyt marketingowy, czyli kłamstwo.
    Ałunu będę używać nadal, ale na szczęście teraz już wiem, że jeśli chodzi o aluminium, to po prostu zmyślona bajka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naukowcy przestrzegają, że aluminium daje zgrożenie raka piersi u kobiet, gdyż pacha jest blisko, a on się jednak wchłania. Niektórzy twierdzą, iż aluminium jest też przyczyną choroby alzheimera.

      Usuń
    2. A właśnie, że nie. Pacha jest daleko od gruczołu piersiowego. Trzeba wiedzieć, że substancje nie wchłaniają się do organizmu po linii prostej. Substancja wchłonięta przez skórę pachy dostaje się do żyłek skórnych, stamtąd do kolejnych żył mieszając się z resztą krwi z całego ciała, potem przechodzi przez nerki, a następnie serce pompuje ją do płuc, z płuc trafia do głównej aorty i rozdziela się na coraz drobniejsze tętniczki docierając aż do tętniczek odżywiających gruczoły piersiowe. Tyle że wcześniej wymieszała się z całą krwią jaka jest w żyłach i wcale nie jest powiedziane, że musi trafić akurat do piersi "bo jest blisko miejsca wchłonięcia".

      Usuń
    3. A czy przypadkiem zwiększone ryzyko raka piersi nie wynika z obecności parabenów, nie tylko w dezodorantach? Parabeny w organizmie zachowują się podobnie jak żeńskie hormony. Wydaję mi się, że zagrożenie z obecności glinu w dezodorantach jest niewielkie, ponieważ gruczoły potowe działają bardziej jak membrana więc "wypuszczają", a nie wchłaniają

      Usuń
  5. nigdy nie cierpiałam chemii... ale od momentu, kiedy zainteresowałam się co też wszystkie kosmetyki tak naprawdę nam oferują, stwierdzam, że mogłam się jednak chemią zainteresować, byłoby łatwiej. prowadzisz bardzo fajnego bloga, ż którego można się wiele dowiedzieć

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki za uświadomienie i chęć dzielenia się swoją wiedzą.. Pozdrawiam Bożena Szymsiak

    OdpowiedzUsuń
  7. a możesz wyjasnic czy aluminium zawiera nikiel bo ja mam alergie na nikiel i uczulają mnie mydła a kupiłam mydełko (alep) i jest ok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Jezuu...

      Aluminium to pierwiastek. Jak może zawierać inny pierwiastek?

      Usuń
  8. Świetny artykuł. Daje do myślenia.
    Ciekawa jestem czy te wprowadzanie klientów w błąd zostało gdzieś przez kogoś zgłoszone i jakie tego są konsekwencje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też czytałem Sękowskiego, też przymierzam się do zrobienia tego... od wielu lat;) Kiedyś chodziło o finanse, a teraz o czas. Ciężko dostać to w czystej postaci, a to jest warunek zrobienia pojedynczego kryształu o sporych rozmiarach.

    OdpowiedzUsuń
  10. :( więc i tu jest aluminium, dużo wyjaśniłeś w poście:)

    OdpowiedzUsuń
  11. fantastyczny post!
    kiedyś sama czytałam co nieco o ałunie, jednak wgłębiłam się aż tak.
    konsumenci są niestety bardzo podatni na reklamy odwołujące się do natury i rzadko który sprawdza, jak to jest naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo, bardzo dziękuję za artykuł.

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam swobodę wypowiedzi w internecie i skwapliwie wykorzystywaną możliwość wytykania producentom, dostawcom, dystrybutorom i sprzedawcom ich zamierzonych i nie zamierzonych KŁAMSTW, które mają pomóc w sprzedaży czegokolwiek.
    Gratuluję celnego i wyczerpującego artykułu o ałunie.

    OdpowiedzUsuń
  14. bardzo się cieszę, że trafiłam na to opracowanie! oczywiscie, używam dezodorantu z ałumen (amonnium alum), kupionym w sklepie zielarskim, polecony przez - do tej pozy obeznane - sprzedające.

    czyli ściema - pięknie!;)

    zamierzam zrobić własny dezodorant. pozwolę sobie wklepić linka - może komuś okaże się przedatny? brzmi fajnie...

    http://zielonawsrodludzi.blogspot.com/2013/02/zrob-sobie-skuteczny-dezodorant.html

    OdpowiedzUsuń
  15. I ja się nabrałam na "nie zawiera soli aluminium". Ale z czystej dociekliwości wklepałam w googla "ałun" i się naczytałam... Dziś idę do sklepu oddać/reklamować ten dezodorant, może sami nie wiedzą o tej fałszywej informacji na polskiej etykiecie. Ciekawe jaka będzie reakcja.

    Powinienes już dostać odpowiedź z UOKiKu. Co napisali?

    OdpowiedzUsuń
  16. c.d. z wczoraj - przyjeli bez mrugniecia, wyplacili pieniadze. Spytałam, czy wiedzą, że sprzedają produkt z fałszywą informacją - powiedzieli że skontaktują się z importerem.
    No tak, ale to siec niemieckich drogerii, w polskim sklepie z kosmetykami nie poszloby tak latwo.
    Jak widać, trzeba próbować dochodzić swoich praw jak się zostało oszukanym.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  17. Ot, dlaczego się trzeba uczyć a nie tylko zaliczać.
    A tak swoją drogą posmarowałam kilka razy ałunem marki Reutter (jakiś super deo co niby wystarcza na rok) narośl na skórze podobną do płaskiej kurzajki i zaczęła się ona zmniejszać. Może to być skutkiem właściwości ałunu?
    ...
    A co do zabiegów marketingowych to przypomniała mi się kwintesencja dowcipu: "maść na szczury, maść na szczury, łapiemy szczura, podnosimy mu ogon do góry i smarujemy maścią na szczury. Po 3 dniach szczur sam zdycha".

    (Ciekawą masz tą stronę - nadzieja, że nie wszystko schodzi na psy, nie ubliżając psom)

    OdpowiedzUsuń
  18. Autorze, mylisz się.
    "Ammonium alum" oznacza dokładnie ałun amonowy, tak, jak twierdzi producent. "Alum" nie oznacza tu glinu, a ałun właśnie. Oprócz ałunu glinowo-amonowego może być jeszcze ałun żelazowo(III)-amonowy na przykład. A więc wcale użycie "ammonium alum" nie jest jednoznacznym stwierdzeniem, że mamy do czynienia z solą glinu! Oczywiście nie jest to wykluczone.
    A co do rakotwórczości antyperspirantów to - wedle mojej najlepszej wiedzy - wynika ona z tego, że takowe blokują pocenie, a więc toksyny z organizmu nie mają szansy wydalić się tą drogą i zatrzymane powodują raka.
    Co do glinu - musiałabym doczytać, ale pierwsze słyszę ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, mogą istnieć różne ałuny, ale w tym przypadku przepisy regulują, że producent musi podać angielską nazwę handlową, a "ammonium alum" jest zarezerwowane konkretnie dla ałunu glinowo-amonowego.

      Jeśli chodzi o rakotwórczość antyperspirantów, której wszyscy się boją, to muszę jasno powiedzieć, że ta teoria się nie potwierdziła, i badania wykluczyły taki związek. Zwykle oskarża się je o wywoływanie raka piersi, jednak najwyraźnej ludzie nie uświadamiają sobie, że choć pierś i pacha są niedaleko, to jednak droga między nimi wewnątrz organizmu, a więc wedle drogi układów, nie jest taka krótka i oczywista. Zablokowanie wydalania toksyn przez skórę pach, nie powoduje ich gromadzenia się w piersiach. To tak jak z drzewem - to że patrząc z zewnątrz, dwie gałązki sterczą obok siebie, nie musi oznaczać, że wyrosły obok siebie z tej samej gałęzi, mogą bowiem pochodzić od dwóch różnych konarów, po których daleko do pnia.
      To co przedostaje się do potu spod pach, wysącza się z naczynek włosowatych skóry, skóra jest ukrwiana odpowiednimi tętnicami, ktore nie prowadzą do innych jeszcze organów. Aby jakaś toksyna z piersi mogła być wypocona przez pachy, musi najpierw trafić do żyły odprowadzającej, potem zmieszać się z resztą krwi żylnej w miarę zbierania jej z reszty organizmu, potem przejść przez serce, natlenić się w płucach, szczęśliwie ominąć tętnice prowadzące do innych częsci ciała i wreszcie trafić w tą ukrwiającą skórę pach. Zatem jeśli antyperspirant zmniejszy wydalanie pod pachą, to wcale nie jest takie oczywiste, ze toksyny będą się gromadzić w jakimś konkretnym miejscu.

      Usuń
    2. Witam, czyli nie ma co się obawiać następstw jakie mogą wyniknąć z faktu, że sole glinu zmniejszają pory skóry? Mam na myśli utrudnienie w wydalaniu potu bo jeśli chodzi o mnie, to nie chciałbym na siłę przeciwstawiać się naturalnym odruchom mojego organizmu ale jeśli będę wiedział, że pomimo tego szkodliwe związki zawarte w wydzielinie nie spowodują szkód w organizmie a także zostaną wydalone inną drogą, to czemu by nie zdecydować się na stosowanie ałunu? Tak naprawdę tylko ta wątpliwość uniemożliwia mi podjęcie decyzji o stosowaniu ałunu bo we wchłanianie glinu przez skórę nie wierzę, a fakt że sole glinu zabijają bakterie rozkładające składniki potu bardzo mi się podoba.

      Usuń
  19. Nie miałam na myśli raka piersi tylko i jedynie. Czy znasz jakieś konkretne źródła na dowód tego, że antyperspiranty nie powodują raka oraz na kancerogenność glinu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat o tym, że glin jest karcerogenny nie pisałem, w poście odnoszę się tylko do tego, że większość ludzi ma takie obawy.

      Tak na szybko znalazłem taki przegląd artykułów: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18829420
      wzięto 59 badań dotyczących wpływy dezodorantów na raka piersi, wyłączono te które dotyczyły badania preparatów z parabenami, i zostało 19 badających preparaty z samym glinem. Większość miała błędy metodologiczne lub dawała niejednoznaczne wyniki, toteż wnioskiem końcowym było to, iż nie ma dowodów na to, aby dezodoranty z glinem wpływały na raka.

      Tutaj inne:
      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12381712
      choć to raczej słaby dowód. Przepytano 800 kobiet z rakiem piersi zdiagnozowanym w ostatnich miesiącach i 800 kobiet zdrowych w podobnym wieku. W obu grupach częstość użycia antyperspirantów różnego typu była taka sama.

      na temat wpływu aluminium w jakiejkolwiek formie na raka nic nie znalazłem.

      Usuń
  20. A, i jeszcze źródło do tej zastrzeżonej nazwy - nie podważam, ale takie rzeczy wolę wiedzieć na pewno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tutaj informacja o tym, co wedle przepisów powinno być na etykietach:
      http://kosmetyka.farmacom.com.pl/pdf/znakowaniekosmetyku2010.pdf

      nazwy są dobierane wedle słownika, a słownik ułożony wedle norm INCI, tutaj masz wyciąg z tego spisu, gdzie składnik o nazwie międzynarodowej Ammonium Alum, ma też nazwę chemiczną Aluminium Ammonium bis(sulphate) czyli dwusiarczan glinowo-amonowy.

      Usuń
  21. Bardzo ciekawy post:) Dziasiaj w "naturalnym" sklepiku z kosmetykami Pani bardzo polecała ałun, pierwszym argumentem na rzecz ałunu był brak aluminium. Teraz wiem, że nawet w ekologicznych sklepikach trzeba być ostrożnym.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. A co myślisz o Potassium Alum, jako tym lepszym? Naturalniejszym? Zdrowszym?

    Niektóre strony cuda piszą o tym, że to związek glinu ALE oczywiście nie chlorek, więc nie wchłania się, więc jest mega zdrowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak jest z jego wchłanianiem, ale, jak zauważyłem we wpisie, każda rozpszczalna sól glinu przy rozpuszczaniu rozpada się na poszczególne jony a jon glinu pochodzący od chlorku jest taki sam jak ten od siarczanu. I nie ma takiego wielkiego znaczenia, czy drugim jonem jest amonowy czy potasowy.
      W przypadku chlorku czy hydroksychlorku glinu istotne jest to, że łatwo ulegają hydrolizie do stałego wodorotlenku, który zatyka gruczoły potowe. Stały wodorotlenek glinu jest w ogóle nierozpuszczalny i nie wchłania się. Natomiast ałun najwyraźniej nie hydrolizuje i jego glin pozostaje rozpuszczalny cały czas.

      Ałun potasowy występuje w naturze, ale też może być otrzymywany z roztwarzania trachitu.

      Usuń
    2. A mógłbyś NORMALNIE odpisać, czy lepiej jest stosować potassium alum, czy aluminium alum? Bo jednak trzeba stosować jakiś dezodorant, w takim razie co byś polecał, co sam używasz? Z góry dziękuję :)

      Usuń
    3. Pytanie do mnie czy do Kropki? Bo dla mnie czy potasowy czy amonowy to taki sam ałun, więc i to i to można.

      Usuń
    4. Do Ciebie. W takim razie co polecasz? Bo właśnie szukam jakiegoś zdrowego dezodorantu, bez tych wszystkich szkodliwych składników.

      Usuń
    5. +Co sam używasz?

      Usuń
    6. Czyli można używać ałunu?

      Usuń
    7. Jak najbardziej. Nie jest szkodliwy ale nie jest też superlepszy od dezodorantów.

      Usuń
    8. Ok, dziękuję.

      Usuń
  23. Zaczęłam czytać o ałunie i trafiłam tu. Powiedzcie o co chodzi w tym aluminium. Zdrowe czy nie zdrowe i dlaczego. Wszyscy piszą, że zawiera aluminium ale dlaczego jest to niepożądane to się nie dowiedziałam. Bardzo proszę o odpowiedź.

    Dziękuję
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już to z grubsza było wyjaśnione w dyskusji w komentarzach - internetowa plotka mówi że aluminium z antyperspirantów wchłania się i wywołuje alzheimera albo raka piersi. Dlatego ludzie zaczęli szukać czegoś co go nie zawiera i w odpowiedzi na ten popyt producenci ałunu zaczęli zachwalać swój produkt jako "aluminium free". Tyle tylko że po pierwsze metal ten jest w ałunie zawarty, a po drugie ze skóry się nie wchłania w ogóle, więc cała ta historia jest tylko paniką.

      Usuń
    2. Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź.

      Usuń
  24. No nie tak do końca to się wszystko zgadza. Kupiłam ostatnio w Rossmannie spray crystal essence z potassium alum i po angielsku jest napisane " no aluminum chloride" a po polsku " nie zawiera soli aluminium". Nie jestem chemikiem ani farmaceutą, ale to chyba nie to samo co ałun ( potasowy czy amonowy). Co do przenikania przez skórę, to chcę zauważyć, że jest obecnie duży nacisk na depilację pach i tak np. po goleniu skóra jest uszkodzona nawet jeśli tego nie widać. Wtedy przenikanie aluminium na pewno jest możliwe a wiadomo, że aluminium to trucizna dla człowieka. Na dezodorantach jest uwaga żeby nie stosować na uszkodzoną skórę, ale litery 1. są bardzo małe a 2. kto to czyta poza nielicznymi dociekliwymi. Nie ufam zbytnio oficjalnym informacjom o nieszkodliwości aluminium w deo bo przemysł kosmetyczny za dużo by stracił a teraz liczy się tylko zysk. Zachorowalność na nowotwory wzrasta i myślę, że może to być jedna z przyczyn.
    Przy okazji kupiony spray z ałunem przy ciepłej pogodzie nie był zbytnio skuteczny. Nie dość, że się spociłam to jeszcze z zapaszkiem:-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego też wyraźnie zaznaczyłem, że błędny opis pojawia się na polskich etykietkach. Jak to już wyjaśniałem, ałun to sól aluminium. Nie jest to owszem chlorek glinu, ale jest siarczan glinu. Glin to aluminium.
      Wersja anglojęzyczna jest więc prawdziwa, natomiast polska już nie.

      Usuń
  25. Bardzo ciekawy artykul. Fachowy i napisany prostym, zrozumialym jezykiem. Dziekuje

    OdpowiedzUsuń
  26. bardzo fajne, ja tez kupiłam ałun bo myślałam ze jest zdrowszy-naturalny. Pytanie tylko jedno czy w takim razie aluminium nam szkodzi?

    OdpowiedzUsuń
  27. Super artykuł, wiele wyjaśnia. Dzieki!

    OdpowiedzUsuń
  28. Super artykuł. Nigdzie w sieci nie ma tak fachowej polemiki jak tutaj w temacie antyperspirant i aluminium.
    NIESTETY ALUMINUM JEST KANCEROGENNE. Jest to opinia francuskiej firmy o zasięgu globalnym w branży....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Źródło jeśli można.

      Usuń
    2. mozna prosic o nazwę tej firmy albo gdzie znajde artukuł?

      Usuń
  29. Bardzo się ciszę, że trafiłam na Twój blog. Wiele moich wątpliwości rozwiałeś tym postem. Ja także należę do osób, które zachłysnęły się "naturalnością" i "bezaluminiowością" dezodorantu Crystal... Teraz już wiem, że nie jest do końca tak, jak mi się wmawia. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  30. Wspaniały artykuł. Otworzył mi oczy. Dziękuję!
    Dziewczynie wyżej też dziękuję, bo podesłała mi link. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. witam :) dobry artykuł, dużo włożonej pracy. za to dzięki.

    Czy ałun to taka tajemnica, wystarczy wpisać w gogle i wyskakuje że to aluminium.
    Ałun jest zdrowszy od antyperspirantów z tego względu że nie zawiera żadnych substancji ułatwiających wchłanianie aluminium do skóry, wynika to tez z jego działania, nie zmniejsza potliwości ale przez niszczenie bakterii niweluje zapach, czyli działa już na zewnątrz skóry. Natomiast komercyjne nazwijmy to antyperspiranty mają za zadanie ograniczyć pocenie, czyli z samego ich działania wynika to że muszą wejść w głębszą interakcję ze skórą, zwłaszcza te na których napisane jest super szybkie wchłanianie itp. zawierają sporo substancji ułatwiających wnikanie w skórę. To na tej samej zasadzie jak wspomniałeś o solance kiedy posmarujemy się samą nic się nie stanie, ale wystarczy dodać chloroform i odlot. To właśnie tu jest pies pogrzebany i dlatego ałun jest zdrowszy niż inne antyperspiranty, zwłaszcza dla kobiet po depilacji, pilingach itp. itd. Ja też przeprowadziłem małe doświadczenie z ałunem i ze zwykłym antyperspirantem, mianowicie na jedno skaleczenie zastosowałem ałun, zatamował krwawienie i jak by ściągnął brzegi rozcięcia. Na drugie zwykły antyperspirant, po którego nałożeniu krwawienie stało się jak by większe.

    To takie moje 3 grosze Dzięki za czytanie. Ps. musiałem pisać drugi raz bo pierwszego nie opublikowało .

    OdpowiedzUsuń
  32. Poniższa definicja, nie za bardzo się zgadza z tym co piszesz o ałunie:

    "Ałuny, podwójne siarczany(VI) metali trój- i jednowartościowych, o ogólnym wzorze MeI2SO4·MeIII2(SO4)3·24H2O. Jako metale jednowartościowe występują: grupa amonowa, cez, potas, rubid, sód, tal, jako trójwartościowe: chrom, gal, glin, ind, iryd, kobalt, mangan, rod, tytan, wanad, żelazo. Wszystkie ałuny wykazują izomorficzność, krystalizują w układzie regularnych ośmiościanów. Ałun glinowo-potasowy KAl(SO4)2. 12H2O, zw. ałunem, znany już w starożytnym Egipcie, używany jest do garbowania skór, do tamowania krwawień, jako zaprawa w barwieniu tkanin, jako odtrutka w zatruciach związkami ołowiu i garbnik emulsji fotograficznych."
    W handlu występują dwa rodzaje ałunu - potasowy i amonowy, które jednak różnią się między sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bardzo widzę w którym miejscu - napisałem że to sole podwójne, że zawierają kationy jedno i trójwartościowe, wymieniłem przykłady kationów, powiedziałem o izomorfizmie, o historii i o dwóch odmianach w handlu. To że nie zrobiłem tego tak jak w Wikipedii jest wynikiem tego, że sam napisałem ten tekst.

      Usuń
  33. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  34. To jakiego dezodorantu używać? Są wogóle jakieś bez aluminium?

    OdpowiedzUsuń
  35. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  36. Prawie powszechnie juz wiadomo, ze aluminium jest szkodliwe. Oczywiscie powszechnie dla krytycznych, ktorzy szukaja odpowiedzi, bo staraja sie stawiac sobie pytania....
    Tez kupilam ostatnio alun. A w miedzyczasie szukalam info o szczepionkach na wzw b i okazuje sie, ze obecnie we wszystkich stosowanych szczepionkach wyeliminowali zwiazki rteci i...... zastapili je zwiazkami glinu!!!!! I oczywiscie pozostaje bezsilnosc...., bo operacja i zaszczepic sie trzeba a zwiazki glinu.... na wlasne zyczenie....? Aj.... i co teraz? Nie ma bezpiecznych szczepionek, ani bezpiecznych dezodorantow... a talk tez jest szkodliwy.... i co teraz?
    Czy ktos ma jeszcze jakies metody, ale naprawde BEZPIECZNE?
    Pozdrawiam i gratuluje artykulu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Neurotoksyczność glinu jest znacząco mniejsza od toksyczności rtęci, a w szczepionkach jest ich mniej niż w szklance herbaty (polecam wpis "Z cytyną czy bez?" o aluminium w herbacie).

      Usuń
    2. Szczepionkę wprowadza się do krwioobiegu i jest tam ok. 1000% maksymalnej dziennej dawki aluminium. Mój syn przez tydzień po szczepionce był wiotki jak worek z wodą, nie mówiąc o 3 godzinnym "krzyku mózgowym". Nie ma dowodu, że to skutek dzialnia toksycznych pierwiastków, jednak poziom alluminium ma zdecydowanie powyżej zakresu referencyjnego.

      Usuń
    3. Z przypadków ostrego zatrucia dużymi dawkami glinu wynika, że jednak mimo wszystko przebieg zatrucia jest inny, bo jako pierwsza na glin reaguje wątroba.

      Natomiast opisany przez panią "krzyk mózgowy" to po prostu płacz nieutulony wywołany bólem mięśnia. Prawdziwy "krzyk mózgowy" będący zaburzeniem neurologicznym, nigdy nie występuje samodzielnie, więc jeśli dziecko nie miało równocześnie wymiotów, drgawek seryjnych, nierównego rozszerzenia źrenic i zapalenia mózgu, to znaczy że był to tylko płacz nieutulony wywołany bólem.

      Nie wiem o jaką chodzi tu szczepionkę, ale krotność dawki jest przesadna. Maksymalna dzienna dawka glinu to 60 mg/kg m.c., szczepionka Euvax zawiera go 0,25 mg, czyli 120 razy mniej. 1000% maksymalnej dawki glinu nie zmieściłoby się w jednej dawce szczepionki 5 ml.

      Usuń
  37. Świetny wpis - bardzo pomocny:)
    Mam takie pytanie, czy według Pańskiej wiedzy istnieją w Polsce filtry (takie technologie) aby oczyścić kranówkę z FLUORU? 1969 roku woda jest fluorowana - a to bardzo niebezpieczny pierwiastek. Dzwoniłam do kilku firm produkujących filtry, ale nie mieli nic takiego, tym bardziej, że nie wiedzieli nawet jaką metodą można wodę oczyścić z fluoru i nic nie potrafili mi podpowiedzieć. Chyba OSMOZA nie wchodzi w grę?

    Bardzo dziękuję i pozdrawiam,
    Kasia Lublin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce nie fluoryzuje się wody więc nie ma o co się bać, to nie USA, a fluor jonowy jest zatrzymywany na anionitach, czyli filtrach z wymieniaczami jonowymi.

      Usuń
  38. Niestety jest Pan błędzie, zapraszam do głębszego zapoznania się z tym tematem - w Polsce woda jest fluoryzowana - proszę poczytać choćby opracowania Dr nauk medycznych Jerzego Jaśkowskiego, dzieje się tak do końca lata 60-tych, podobnie jak każda woda butelkowana, proszę sprawdzić na etykiecie wód dostępnych w sklepie itd...
    Ps. mam pytanie, na jaki inny pierwiastek można by w takim wymienniku wymieni jony fluoru? Bo zastanawiam się aby go zakupić właśnie w USA, ale chciałabym mieć 100-procentową pewność, ze to zadziała. Czy takie "wymieniacz to moze być ten sam co do Chloru? Czy musi być inny? DZIĘKUJĘ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dr Jaśkowski pisze bzdury, nie pierwszy zresztą raz, i w dodatku myli naturalną zawartość fluorków w niektórych wodach mineralnych, z ich dodawaniem. Bo Fluor występuje w naturze i stąd pojawia się w wodach mineralnych; mylenie tego z celową fluoryzacją dowodzi niekompetancji.
      Taki sam naturalny fluor pojawia się w wodzie pitnej w okolicach Malborka, a także Tarnowa, i nie jest to efekt fluoryzacji lecz złóż pewnych minerałów w gruncie.

      A najobfitszym źródłem fluoru w diecie Polaków jest herbata - przeciętne spożycie 4 szklanek dziennie daje 70% zalecanej dawki.

      Wymieniacze do dejonizacji wody zwykle wymieniają kationy na jony wodoru a aniony na wodorotlenkowe. Po przepuszczeniu przez zestaw kationit+anionit zostaje obojętna czysta woda.

      Usuń
    2. Dziękuję Pięknie za odpowiedź,
      Wiele rzeczy mi Pan wyjaśnił.
      Pozdrawiam
      Kasia Lublin

      Usuń
  39. Spora baza informacji. Ałun to nie tylko antyperspirant pod pachy, ale świetny dodatek w kuchni :) Jeżeli kroimy cebulę, czosnek lub ryby - to świetnie eliminuje ich niemiłą woń z powierzchni rąk. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  40. czyli mogę stosować ałun

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie podrażnia, to tak - nie wpłynie na potliwość ale zminimalizuje zapach.

      Usuń
  41. Jak umrzecie na raka to napiszcie ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Dzięki za artykuł :) Przyznam , że z chemii zawsze byłam cienka ;))) dlatego chciałabym prosić o odpowiedź pt. jak krowie na rowie w sprawie fluoru w wodzie , załóżmy , że jest fluoryzowana , chcę ją usunąć , wodę pitną filtruję w dzbanku Dafi , czy takie filtry usuną fluor ? Na opakowaniu filtrów mam napisane , że "redukują nadmiar kadmu, chloru , rtęci i ołowiu" oraz , że "...Węgiel aktywny usuwa zapach i smak chloru.Żywica jonowymienna zmniejsza zawartość wapienia i substancji zanieczyszczających, takich jak metale ciężkie i pestycydy".
    I tak mnie zaciekawiło :dlaczego pijąc pierwszy raz wodę z takiego filtra (teraz już tego nie zauważam) wydała mi się ona lekko słodkawa w porównaniu do wody butelkowanej ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fluor nie jest nigdy obecny w wodzie w takiej samej wolnej postaci jak chlor, bo jest zbyt reaktywny, zatem przy fluoryzacji lub, jak to zdarza się w Polsce, przy naturalnym występowaniu, ma w wodzie zawsze formę jonów fluorkowych. Jony fluorkowe mogą być usunięte z wody przez żywicę jonowymienną będącą anionitem, która zwykle wymienia aniony na anion wodorotlenkowy.

      Z materiałów na stronie Dafi wynika jednak, że ich filtr zawiera inny typ, bo żywicę będącą kationitem, która wymienia kationy metali ciężkich i wapnia na albo kation sodu albo kation wodoru. Taka żywica nie usuwa anionów fluorkowych.
      Nie pochłania ich także węgiel aktywowany, który może wchłonąć substancje organiczne, bądź chlor pierwiastkowy. Dlatego filtr ten fluorków z wody nie usunie.

      Natomiast smak może być wynikiem tego, że filtr zmiękcza wodę i stąd, na zasadzie kontrastu, zmiękczona woda mogła się wydawać słodkawa na pierwszy raz.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź :) Mam dzbanek Dafi ale ostatnio kupiłam filtr w Biedronce i ten żywicę jonowymienną zawiera , nie wziełam pod uwagę , że filtry te najprostsze czyli do dzbanka też różnią się składem .
      Jeszcze raz dziękuję za pomoc :)

      Usuń
  43. Piszesz: A więc łączymy przesącz z ałunitu rozgotowanego w kwasie z odpadowym siarczanem amonu, zagęszczamy i otrzymujemy kryształy zbijające się w jednolitą masę z której można wycinać bloki, pałeczki i sztfty.

    A możesz wytłumaczyć jak konkretnie - sory jestem słaby z chemii.

    Kupuje:http://www.poch.com.pl/1/katalog-produktow,1,0 Glinu potasu sarczan ..
    a co dalej ???
    --
    Slowikowski Mikolaj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, inaczej - kupujesz siarczan glinu i siarczan amonu, rozpuszczasz oba w jednym naczyniu i odparowujesz aż zaczną powstawać kryształy. Gdy to nastąpi, ochładzasz roztwór i dosypujesz szczyptę siarczanu amonu aby kryształy miały na czym rosnąć. Jeśli roztwór był stężony, powinien zamienić się w krystaliczną masę.

      Usuń
  44. Fantastyczny post!
    Rzeczywiście, mnóstwo osób może być wprowadzonych w błąd, sama usłyszałam od sprzedawcy jakie to super i naturalne. Ale sama nazwa "ałun", który oznacza takie a nie inne sole, już coś mówi. A mimo to zdecydowałąm się kupić i wypróbować, jak na razie nie narzekam ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja ostatnio znalazłam przepis na ''naturalny'' dezodorant i chciałam się zapytać czy takowy jest ok? Skrobia ziemniaczana, trochę sody, kilkanaście kropli olejku z drzewa herbacianego, 2 kapsułki wit. E, krem bez gliceryny i parafiny. Jak myślisz na ile on mógłby wystarczyć, żeby nic się z nim nie stało przechowując go np w lodówce? I czy nie trzeba dodawać wody demineralizowanej, bo ktoś coś o niej wspominał że do olejku powinno się ja dodawać jeśli używamy go do skóry... Ale czy to nie zepsuje konsystencji tego dezodorantu? Czy stosowanie tego jest bezpieczne dla skóry?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witamina E jest dodana chyba właśnie po to aby przedłużyć trwałość, więc myślę że trzymana w lodówce taka "maść dezodorowa" może wytrzymać dłużej. Składnikiem aktywnym ma być tu chyba olejek z drzewa herbacianego, który ma silne właściwości bakteriobójcze. Problemem może być to, że jest olejkiem mocnym i po pierwsze nie każdy lubi jego zapach, a po drugie może podrażniać, zwłaszcza jeśli w maści będzie go za dużo. W sytuacji gdy składnikiem jest skrobia, nie sądzę aby potrzebna była woda demineralizowana.

      Nie wiem natomiast na jak długo i jak bardzo może to działać, podejrzewam że u osób z większą potliwością będzie się zmywał.
      Aha, i trzeba się upewnić, że to olejek drzewa herbacianego (inna nazwa olejek eteryczny manuka) a nie kompozycja zapachowa.

      Usuń
  46. Witam serdecznie!
    Nie mogłam nigdzie znaleźć Twojego emaila, żeby napisać osobiści, więc pisze tutaj. Ostatnio obruszony anonim troszeczkę niekulturalnie oskarżył mnie o chwalenie ałunu jako alternatywy drogeryjnych antyperspirantów. Chciałabym zapytać, czy istnieją jakieś wiarygodne badania czy ów aluminium z ałunu wchłania się przez skórę? I jeśli tak, to to jakie są to tego konsekwencje. Widzę, że znasz się na rzeczy, dlatego postanowiłam zwrócić się do Ciebie. Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znalazłem badań które by to potwierdzały. Zresztą z antyperspirantami jest podobnie. Sole nieorganiczne metali alkalicznych zasadniczo nie wchłaniają się tą drogą.

      ps. Ale w swoim wpisie na temat ałunu napisałaś jaki jest jego skład?

      Usuń
  47. Kubo, przeczytałam Twój artykuł (rzeczywiście bardzo ciekawy!), przebrnęłam przez komentarze, ale nadal się zastanawiam: czy istnieje zatem jakaś, nieszkodliwa dla ciała, alternatywa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobno tzw oliwka magnezowa. Po 1 działa jak dezodorant a po drugie dostarcza magnezu transdermalnie

      Usuń
    2. Próbowałam oliwki magnezowej i dla mnie porażka. Śmierdziało gorzej niż gdybym nie użyła nic. Ale z powodzeniem stosuję ja do ciała zamiast balsamu

      Usuń
    3. może za małe stężenie? u mnie zwykle działa, nawet w najgorsze upały,choć przyznam ze miałam okres kilku tygodni gdy nic na mnie nie działało.. nawet drogeryjne chemiczne antyperspiranty ale to już jakaś inna kwestia :-)

      Usuń
  48. Spotkałem się z dezodorantami zawierającymi glukuronian cynku. Związek jest bakteriobójczy i lekko ściągający, zaś cynk nie jest tak toksyczny, zatem może to być jakaś alternatywa.

    OdpowiedzUsuń
  49. Aż strach się bać. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  50. Dzieki !! Dużo się dowiedziałam z Twojego artykułu. Fajnie, że są ludzie, którym się chce angażować :)

    OdpowiedzUsuń
  51. hmm.. a czy alum (alumen powder) to też aluminium? Znalazłam taki składnik w naturalnym ajurwedyjskim proszku do pielęgnacji zębów..

    OdpowiedzUsuń
  52. Jeśli skład jest napisany po angielsku, to wtedy "alum" znaczy "ałun" - a więc sól glinu. To by tłumaczyło dlaczego takim proszkom przypisuje się powstrzymywanie krwawienia dziąseł.
    Vicco Vajradanti ma to w składzie.

    Ciekawe - ałun przez skórę się nie wchłania, ale nie wiem jak z użyciem do wewnątrz jamy ustnej, możliwe że wnika. Dzięki za zwrócenie uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  53. To ja dziękuję. Chodziło właśnie o ten proszek.. dzięki :-)

    OdpowiedzUsuń
  54. Witam,
    Prowadzę sklepik orientalno-rękodzielniczy w którym posiadam również kosmetyki z Indii, a między innymi ałun potasowy firmy NAJEL w składzie znajduje się:
    POTASSIUM ALUM, AQUA. Wyprodukowany w Tajlandji i tu mam przed oczami Pana opis w jaki sposób jest produkowany ałun.
    Wiele mi Pan uświadomił, natomiast chodzi mi o to, że mój syn jest w okresie dojrzewania i ma bardzo dokuczliwy w zapachu potu, więc kupilam mu właśnie wyżej wymieniony ałun. Mam nadzieję ze mu tym nie zaszkodzę zwłaszcza , że dorasta nie chcialam ingerować zwykłymi kosmetykami, ale teraz zastanawiam się czy tym również mu nie zaszkodzę.
    i jeszcze jedno pytanie. Bardzo głośno mówi się o tym, że fluor w pastach do zębów jest szkodliwy i ze bezpieczniej jest uzywać bez fluoru. Ile w tym prawdy ?
    Moja rodzina używa bez fluoru, są to pasty indyjskie VICCO i nie wyczytałam w ich składzie aluminium tylko zioła.
    Natomiast pasta MESWAK przestraszyła mnie swoim skladem między innymi:
    sorbitol,cullulose Gum, carrageenan, PVM/MA ??, copolymer, sodium saccharin i benzoate, CI 77891, triclosan i oczywiście bez fluoru.
    Czy może się Pan wypowiedzieć również na temat fluoru ?
    Chcę świadomie proponować klientom kosmetyki, a tu wciaż coś jest zmieniane.
    Kiedyś margaryna była lepsza, a teraz nie, bo masło.
    Kiedyś pasta tylko z fluorem, a teraz bez.
    Co pan o tym myśli...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z fluorem trzeba ostrożnie, ale z drugiej strony jest pierwiastkiem demonizowanym. Przy prawidłowym użyciu z pastą do zębów bez połykania jest raczej bezpieczny. Większy problem stanowi fluor gdy jest zawarty w jedzeniu czy wodzie pitnej - jest kilka rejonów w Polsce gdzie woda zawiera naturalny fluor ze względu na pewne minerały w glebie. Ponadto fluor zawierają herbaty.

      Nie sądzę aby samo stosowanie past z fluorem miało negatywne skutki. Większość tekstów na temat niebezpieczeństw pochodzi z USA gdzie w części stanów woda jest fluoryzowana i tam rzeczywiście połączenie fluoryzacji i pasty do zębów niekiedy wywołuje problemy, ale tego nie można przenosić na polskie warunki. Gdyby ktoś bardziej się obawiał proponowałbym aby używać past fluorowanych raz na jakiś czas, zamiennie z pastami ziołowymi - samo szczotkowanie i płukanie dobrze wpływa na stan zębów, zaś fluor raz na kilka dni mineralizuje szkliwo. Zupełne eliminowanie wydaje mi się niepotrzebne.

      O fluorze pisałem kiedyś w artykule na temat składników herbaty "Z cytryną czy bez?". Być może za niedługo napiszę coś konkretnie o nim, bo ma dosyć ciekawą historię.

      Usuń
  55. Witam !
    Czyli z tego co przeczytałam (a czytając to myślałam, że czytam księgę magii ;p ) Crystal Body Deo nie jest taki naturalny i wspaniały jak o nim piszą ale jeżeli nie podrażnia to mogę go używać? Nie ochroni przed potem ale zniweluje zapach.
    Dobrze zrozumiałam ?
    Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
  56. Witam, kupiłam swój tutaj http://www.ufranciszka.pl/alun/krysztal_alunu_110g.html nie było żadnego składu więc stwierdziłam, że to faktycznie coś naturalnego.

    OdpowiedzUsuń
  57. Używałam alunu w sztyfcie lub proszku (następnie rozpuszczałam w wodzie kolońskiej lub hydrolacie). Większość antyperspirantów mnie uczula, nie używam też kosmetyków (do niedawna) testowanych na zwierzętach i padło na ałun, w dodatku dość tani. Czy zamiast proszku sprzedawanego w ekosklepach za 20zł (100g), mogę sobie kupić za 10zł (150g) czysty ałun glinowo potasowy w sklepie chemicznym?

    OdpowiedzUsuń
  58. Świetny wpis, który ostatecznie potwierdził moje obiekcje co do ałunu.
    Teraz zastanawiam się nad glinkami kosmetycznymi - czy Al2O3 w nich zawarty (sporo ma go zwłaszcza glinka biała) też może mieć jakieś niepożądane skutki.
    Pewnie ograniczę się tylko do zielonej i to raz na jakiś czas ;)
    Gdybyś mógł, Kubo wypowiedzieć się w temacie glinek, byłabym Ci ogromnie wdzięczna :)
    Pozdrawiam, Kasia

    OdpowiedzUsuń
  59. Świetny artykuł! Jako zwolenniczka "naturalnych" kosmetyków też dałam się nabrać na ten trik że sztyft ałunowy jest przeciwieństwem antyperspirantów i nie zawiera aluminium .. heh, ale jakoś mnie to nie dziwi w obecnych czasach oszukują na każdym kroku, to samo dotyczy szamponów rzekomo bez SLS ale z całą gamą innego świństwa o innej nazwie. Tak czy siak, moim zdaniem ałun, chociaż daleko mu do "naturalnego" i tak jest lepszym wyborem niż antypersp, bo w dalszym ciągu organism się poci, ale nie ma nieprzyjemnego zapachu, natomiast deo blokuje pocenie. Pozdrawiam suuuper blog!

    OdpowiedzUsuń
  60. Pisze Pan świetnie - rzeczowo i precyzyjnie. Mam jednak pytanie: które z dostępnych (zdrowych, Pana zdaniem) środków dezodoryzujących nie plamią ubrań? Większość moich koszul ma pod pachami żółto-białe placki. Nie jestem zasobny finansowo, stąd nie stać mnie na testy, a Panu po prostu zaufałem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dezodoranty zawierające glin zasadniczo mogą plamić ubranie (co też w pewnym stopniu zależy od rodzaju aplikacji). Dlatego wydaje mi się, że można poszukać dezodorantów z cynkiem. Glukonian cynku jest bakteriobójczy i ściągający, dlatego zapobiega powstawaniu zapachu potu i w pewnym stopniu też poceniu się (choć mniej niż te zwykłe). Nie wchłania się do organizmu.

      Z tego co widziałem trochę takich dezodorantu jest na rynku, nie będę podawał nazw, znajdzie pan łatwo szukając po haśle "dezodorant glukonian cynku". Proszę przetestować, sprawdzić czy czasem nie podrażnia. Są też dezodoranty reklamowane jako "invisible" ale tutaj opinie są sprzeczne.

      Usuń
  61. Zaciekawił mnie jeden aspekt - jeżeli ałun, był stosowany dawniej jako środek do gojenia ran po goleniu to czy było to bezpieczne? Pisze Pan, że w jamie ustnej może być większa wchłanialność to wydaje mi się, że tym bardziej przez uszkodzoną skórę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co się orientuję, ałun działał poprzez ścinanie białka i tworzenie skrzepu, z związku z czym glin z ałunu pozostawał związany w strupie i raczej się nie wchłaniał. Dlatego akurat tego bym się nie obawiał.
      A pałeczki ałunowe do tamowania zacięć po goleniu nadal są używane.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź.

      Usuń
  62. Bardzo dokładnie opisane. Dodatkowy plus za podjęcie interwencji w sprawie wprowadzającej w błąd etykiety. Dobra robota!

    OdpowiedzUsuń
  63. Dzięki za artykuł, następnym razem poczytam w internecie zanim kupię produkt zachwalany przez sprzedawcę jako naturalny i bez aluminium :(

    OdpowiedzUsuń
  64. Dziękuję za ten bardzo przydatny i szczegółowy artykuł:) Ja niestety także dałam się nabrać na "naturalny dezodorant bez aluminium"... Nauczka na przyszłość ;)

    OdpowiedzUsuń
  65. Dziękuję! Sporo czasu używałem, a dopiero teraz dowiedziałem się czego!

    OdpowiedzUsuń
  66. Witam

    Czy mogłby mi Pan podać tytuł książki Sękowskiego w której mówi o krystalizacji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam dokładnie, albo "W moim laboratorium II" albo "Bazar chemiczny". Z tego co pamiętam chodziło tam o przekładanie narastającego kryształu z roztworu do roztworu do kilkanaście godzin, przez co powstawał kryształ z warstwami.

      Usuń
  67. Witam,
    bardzo ciekawy artykuł, od jakiegoś czasu myślę o zakupie ałunu, głównie dlatego że podobno jest cudownym lekiem na opryszczkę :)Ja od kilku lat używam dezodorantu w sztyfcie "Aloe ever-shield" firmy FOREVER i jest to jedyny znany mi dezodorant, który NIE plami ubrań. Opakowanie wystarcza mi na 4-5 miesięcy (stosuję 1 x dziennie). Producent pisze, że nie zawiera soli aluminium, a w składzie wymienia: propylene glycol, water, sodium stearate, aloe barbadeniss leaf juice, fragrance (parfum), triclosan. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wyczytałam w internecie,triclosan, czyli składnik Aloe ever shield, jest niebezpieczny i może być rakotwórczy. Więc co jest bezpieczniejsze, ałun czy triclosan?

      Usuń
    2. Tricoslan został zakazany za granicą, jest szkoliwy bardzo.

      Usuń
    3. @ MyLovelyFuchsia
      Nie, nie jest zakazany. Ostatni zakaz FDA w USA dotyczył nie określonych substancji tylko ogółem mydeł i żelów z substancjami przeciwbakteryjnymi. Chodziło przy tym o to, że bakterie zaczęły się na takie środki uodparniać, co groziło problemami z odkażaniem powierzchni w szpitalach. Ponieważ w doniesieniach o tym fakcie wymieniono triclosan jako jeden z przykładów takich częstych dodatków, niepoważni dziennikarze przekręcili wiadomość do formy "triclosan został zakazany".

      Usuń
    4. dobrze wiedzieć ! Dziękuję :)

      Usuń
  68. Bardzo ciekawy temat :) a czy istnieje coś bezpiecznego i naturalnego ,co działa jak antyperspirant?

    OdpowiedzUsuń
  69. Absolutnie nie należy bać się Ałunu. Aluminium w nim zawarte jest nieszkodliwe. Z prostej przyczyny organizm toleruje niewielkie ilości aluminium. Tak jak picie niewielkiej ilości alkoholu jest- na zdrowie. Szkodliwe jest natomiast podgrzewanie potraw w foliach aluminiowych.

    OdpowiedzUsuń
  70. Robię przegląd nietypowych a sensownych środków przydatnych w "choćby pomocniczym" leczeniu AZS i łuszczycy (do książki - nie jestem lekarzem, jestem chemikiem :D i oto, co napisałem o ałunie:

    Drugim powszechnie znanym związkiem glinu użytecznym także w postępowaniu wobec pewnego typu zmian atopowych jest ałun czyli siarczan glinowo-potasowy używany z dawien dawna jako środek do tamowania drobnych skaleczeń „przy goleniu” a w ostatnich latach popularny jako mineralny zastępnik dezodorantów i antyperspirantów. Działanie przeciwzapalne, ściągające, przeciwwysiękowe i oczywiście antyseptyczne, zastosowanie w formie stałej (sztyft do smarowania, zasypka), roztworu (stężony na skórę, leciutki ok. 1% do łzawiących i zapalonych spojówek) a nawet maści. Jeśli chodzi o AZS to odnotowałem jego szczególną użyteczność w zaleczaniu wiecznie cieknących osoczem sutków (nie chcących się oczywiście leczyć klasyczną farmacją – gdyby nie potężne nagromadzenie tego typu problemów w leczeniu AZS książeczka niniejsza mogłaby nawet nie powstawać) – szczególnie godna uwagi wydaje się tu maść ałunowa ok. 8% (wg receptur podawanych przez Różańskiego) na czystej lanolinie – oczywiście dodatek dobrze dobranych wyciągów roślinnych (np. garbnikowych i saponinowych) może wydatnie poprawić efektywność leczenia, ałun oraz ewentualne inne dodatki należałoby dobrze rozetrzeć z podłożem w podgrzanym moździerzu. Gotowa maść ałunowa jest dostępna na Węgrzech (produkt o nazwie Unguentum aluminii acetici tartarici – czyli drugą substancją czynną jest kwas winowy, moim zdaniem godny rozważenia jest kwas galusowy) natomiast bardzo możliwe, że w każdym innym zakątku świata wykona ją dla nas w przystępnej cenie porządna apteka z recepturą. Jeszcze jeden powód, by się do farmacji uśmiechać zamiast na nią warczeć.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń