informacje



niedziela, 26 lipca 2026

Chemiczne wieści (34)

 Kolejna porcja doniesień chemicznych, które uznałem za ciekawe



Czterotlenki Russela wykryte

   Utlenianie związków organicznych to nie takie hop-siup jak w szkolnych zapisach reakcji, że metan zderza się z cząsteczką tlenu i od razu po strzałce mamy dwutlenek węgla i wodę. Można się tego domyślić już po stechiometrii - z jednej cząsteczki metanu CH4 powstaje jedna cząsteczka dwutlenku węgla CO2 i dwie cząsteczki wody H2O, metan musiał więc doznać reakcji z dwiema cząsteczkami. Te jednak nie reagują na raz obydwoma atomami, więc można rozpatrywać reakcje pękania cząsteczek tlenu i odrywania po kolei po jednym atomie wodoru. Jednak nawet te reakcje pomiędzy pojedynczymi atomami wymagają wymiany elektronów, która najczęściej zachodzi pojedynczo.
   Z prostej sytuacji metanu utleniającego się wewnątrz płomienia, lub też podczas powolnych reakcji w atmosferze bez płomienia, powstaje nam szereg różnych cząsteczek czy jonów, które sumują się wprawdzie do końcowych, ale niekoniecznie po prostej ścieżce. Te alternatywne przebiegi prowadzą niekiedy do produktów nietypowych, wywołując pewne odmiany smogu i różne formy stałych cząstek zanieczyszczających powietrze - stąd potrzeba zbadania co takiego tam zachodzi. 

   W każdej z tych reakcji powstają początkowo wolne rodniki, to jest cząsteczki mające jeden elektron "nie do pary". Zazwyczaj cząsteczki w taki sposób łączą się ze sobą, że wszystkie elektrony są sparowane; ze względu na efekty związane ze spinem, takie układy są trwalsze. Gdy jednak nastąpią reakcje jednoelektronowego utleniania, redukcji czy pęknięcia wiązania na pół, mogą powstać rodniki z jednym elektronem bez drugiego. Taki rodnik jest bardziej reaktywny i ma skłonność tworzyć połączenia z czymkolwiek się da.

 

  Także rodniki, powstające w utlenianiu cząsteczek organicznych, ulegają dalszym przemianom. Najczęściej jest to reakcja z jakąś obojętną cząsteczką, ale często też jest to rekombinacja, w ramach której dwa rodniki łączą się i wzajemnie "wygaszają" przez sparowanie nadmiarowych elektronów. Gdy połączą się dwa rodniki metylowe CH3* powstaje etan CH3-CH3, gdy połączą się dwa rodniki metoksylowe CH3O* powstaje nadtlenek dimetylowy H3COOCH3. Możliwe są egzotyczne reakcje, w wyniku których niedostatecznie natleniony płomień metanu wydziela benzen i wielopierścieniowe związki aromatyczne. Ponieważ z innych badań wynikało, że w tej całej mieszaninie powstają rodniki ponadtlenkowe ROO* to dość oczywistym wnioskiem było uznanie, że wobec tego powinny rekombinować do egzotycznej cząsteczki z łańcuchem czterech tlenów ROOOOR. Taką hipotezę przedstawił G.K. Russel w 1957 zestawiając układ hipotetycznych równań reakcji cząstkowych, w których czterotlenki organiczne stanowiły ważne ogniwo.

  Powstawanie takiej cząsteczki jest jednym z kluczowych etapów wpływających na dalsze przemiany. Ten długi tlenek jest nietrwały i po pewnym czasie rozpada się, najczęściej tracąc obojętną cząsteczkę tlenu. Możliwe inne produkty to rodniki alkoksylowe, cząsteczka alkoholu i aldehydu, oraz cząsteczka nadtlenku organicznego. Obok bezpośredniej rekombinacji rodników RO*  była to w symulacjach   druga główna droga produkująca takie nadtlenki. Ich powstawanie ma wpływ na szybkość dalszych reakcji. 



  Jednak pewne procesy ładnie wyglądają na papierze, ale ciężej jest je udowodnić. Przez kolejne lata szybkie metody badające procesy utleniania wykrywały produkty dalszych przemian, których stężenia, skład izotopowy i kinetyka pasowały do hipotezy z czterotlenkami, jednak wyjściowa cząsteczka pozostawała nieuchwytna. 

  W nowym badaniu współpracowników ze Szwecji i USA zastosowano metodę spektrometrii mas z przeniesieniem protonów. To wszechstronna metoda badawcza, w której badane związki najpierw są przeprowadzane w próżni w opary złożone z pojedynczych cząsteczek, następnie te cząsteczki są jonizowane i przepuszczane przez układ, który bądź polem magnetycznym bądź elektrycznym odsiew z par cząsteczki o określonej masie. Ustawienia układu filtrującego zmieniają się w całym spektrum mas a detektor rejestruje czy i jak dużo zostało wykryte cząsteczek o określonej masie. 

  W układnie przepływowym wytworzony został rodnik metyloperoksydowy, który następnie odparowano i wprowadzono do układu spektrometrii mas. Sposób zastosowanej jonizacji powodował powstawanie adduktów z jonem hydroniowym, dzięki czemu podczas nie następował rozpad badanych cząsteczek. Analiza spektrum mas pokazała charakterystyczne piki odpowiadające różnym możliwym jonom molekularnym. Wśród nich występowały takie o stosunku masy do ładunku 131 i 113, odpowiadające składom C2H6O4(H2O)2H+ i C2H6O4(H2O)H+. Ze względu na łagodne warunki jonizacji wykluczono możliwość, że skład ten wywołuje para jonowa, w ramach której ujemnie i dodatnie naładowane fragmenty nadtlenkowe stykają się ze sobą dzięki oddziaływaniom elektrostatycznym. Brak tych sygnałów, gdy nie były wytwarzane rodniki wykluczał możliwość, że są to dimery jonowe prekursorów. Także użycie związków z izotopem węgla C13 i z deuterem potwierdzały, że obserwowane masy tłumaczy produkt rekombinacji rodników a nie cząstki o innym składzie. 

Z warunków prowadzenia analizy wynika, że czterotlenki są w stanie powstać w temperaturze pokojowej i w zakresie ciśnienia występującego w atmosferze.

* Observing elusive tetroxides in gas-phase radical reactions supports the Russell mechanism  https://www.science.org/doi/10.1126/sciadv.aeb6495 https://doi.org/10.1126/sciadv.aeb6495

Karben stabilny w wodzie i tajemnice witaminy

   Witamina B1, czyli tiamina, była pierwszym odkrytym niestrukturalnym związkiem niezbędnym dla organizmu, którego brak wywoływał choroby. Niedobór tiaminy powodował chorobę beri-beri, a niezbędność substancji dla życia, wraz z faktem, że chemicznie jest to związek aminowy, spowodowały że ten typ substancji zaczęto nazywać witaminami. 



   Przewlekły niedobór witaminy B1 wywołuje postępujące drętwienie kończyn, zaburzenia pracy serca, obrzęki, kwasicę mleczanową, zaburzenia czucia, słyszenia i widzenia, problemy z pamięcią i koncentracją. Choroba wywołana ubogą, monotonną dietą, składającą się głównie z pozbawionego otrąb białego ryżu, została nazwana Beri-Beri od bengalskiego określenia "nie mogę". W Europie częściej obserwuje się ostre niedobory wywołane przewlekłymi wymiotami, niewłaściwie prowadzoną dializą, ale też niestety w większości przypadków przez alkoholizm. Do niedoborów może się przyczynić jedzenie surowego mięsa ryb, świeżego skrzypu lub paproci. Szybki spadek stężenia tiaminy wywołuje zaburzenia neurologiczne, tak zwaną encefalopatię Wernickiego, której częstym skutkiem jest Objaw Korsakowa, w wyniku którego chory traci zdolność do zapamiętywania wydarzeń i pamięta co mu się działo na najwyżej kilka minut wstecz. Ze względu na brak zdolności uświadomienia sobie swojego stanu, chory nie wie ile minęło czasu od ataku choroby oraz wypełnia sobie luki pamięci zmyślonymi historyjkami. Szybkie podanie wlewów z witaminy może w pewnym stopniu cofnąć zarówno encefalopatię jak i problemy z pamięcią, ale zwykle nie do końca. Powtarzające się ciągi alkoholowe z epizodami encefalopatii prowadzą ostatecznie do degradacji tkanki nerwowej. Nie jest to to samo co delirka po odstawieniu alkoholu, choć często wszystkie te trzy rzeczy występują razem.

   Skoro więc skutki niedoboru są tak drastyczne, to co takiego witamina robi w organizmie? Przede wszystkim łączy się z enzymami metabolicznymi i wspomaga ich pracę. Katalizuje metabolizm kwasu pirogronowego, co stanowi ważny etap procesów wytwarzania energii w komórkach, a także metabolizm aminokwasów rozgałęzionych. Reakcje w których uczestniczy wiążą się z przeniesieniem grup acylowych na koenzym-A i dekarboksylacją. 

   Stwierdzono, że także poza organizmem tiamina katalizuje wiele reakcji między związkami karbonylowymi, takie jak koncensacja acyloinowa. Z analizy produktów wynikało, że tiamina musi tworzyć pośrednie addukty z węglem karbonylowym pod wpływem słabych zasad, co kontrastowało z niekatalizowanymi wersjami wykorzystującymi takie agresywne środki jak metaliczny sód. Powstawało pytanie jaki jest mechanizm tych reakcji i czemu witamina B1 tak silnie aktywowała cząsteczki.  W 1958 Ronald Breslow z Columbia University zaproponował, że reaktywność związku można wyjaśnić zakładając, że etapem pośrednim reakcji jest karben powstający w wyniku usunięcia protonu z węgla pomiędzy azotem i siarką. Wniosek wynikał z zachodzenia podstawienia atomu wodoru deuterem, gdy tiamina była poddana warunkom alkalicznym w ciężkiej wodzie. Samo zachodzenie takiej zmiany i szybkość tego procesu wskazywały na reaktywny etap pośredni.



https://en.wikipedia.org/wiki/Persistent_carbene

   Kiedyś już miałem długi wpis tłumaczący temat "Czy Kaczor Donald odkrył karbeny?" więc teraz wyjaśnię krótko: większość związków organicznych opiera się o węgiel na czwartym stopniu utlenienia, który tworzy cztery wiązania pojedyncze. Czasem tworzy wiązania podwójne i potrójne, ale krotność wiązań sumuje się do 4. Jest to dla niego najtrwalszy stopień utlenienia. Karbeny to związki zawierające atom węgla na stopniu utlenienia 2, który tworzy dwa wiązania, zaś nie wykorzystane elektrony są obecne obok jako niewiążąca para elektronowa.



   Struktura ta jest nietrwała i cząsteczki takie są bardzo reaktywne, łatwo reagują z czymkolwiek innym byle powrócić do stanu z czterema wiązaniami. Większość cząsteczek karbenowych to krótkotrwałe produkty pośrednie, których istnienie można wywnioskować z przebiegu reakcji, nie da się ich wyizolować bo albo z czymś przereagują, albo kondensują same ze sobą. Pomysł Breslowa tłumaczył dobrze produkty powstające z mieszanin witaminy z innymi związkami w warunkach alkalicznych; jednak właśnie ta wysoka reaktywność budziła wątpliwości, czy w warunkach żywego organizmu witamina pozostaje w tej formie wystarczająco długo aby coś faktycznie zrobić. 

  Jednak w latach 60. zaczęto odkrywać karbeny o podwyższonej stabilności, będące pochodnymi imidazolidyny - związku z pięciokątnym pierścieniem, w którym dwa atomy azotu są oddzielone jednym węglem. Atomy wodoru połączone z tym węglem stają się bardzo kwaśne, a reaktywność cząsteczki sugerowała powstawanie karbenów. W dalszych badaniach próbowano podstawić azoty grupami organicznymi różnej wielkości aby hamować reakcje uboczne. Tym sposobem stworzono najpierw karben na tyle długo stabilny w rozpuszczalnikach, że można go było potwierdzić spektroskopowo, potem związek na tyle wolno reagujący sam ze sobą, że dawał się wyizolować do gęstej cieczy, w końcu pojawił się związek, który można było wykrystalizować, i który można było odważać na powietrzu. 


   Odkrycie ogłoszone w tym roku (link) stanowi kolejny etap rozwoju tej linii. Na podstawie widocznego powyżej związku z dużymi grupami amandanylowymi przygotowano związek, w którym atomy azotu podstawione są bardzo dużymi grupami karboranowymi, stanowiącymi klatkowe klastry złożone z jednego atomu węgla i dziewięciu atomów boru. Po całkowitym podstawieniu wszystkich protonów chlorem powstał związek, który w warunkach zasadowych staje się karbenem, który po rozpuszczeniu w wodzie nie reaguje z nią i pozostaje stabilny w roztworze. (nr.7 na ilustracji) I jest to rzeczywiście duże, ciekawe osiągnięcie.



   Media już gdzieniegdzie podchwyciły tezę z abstraktu pracy, że oto dokonano przełomu w sprawie działania witaminy B1, ale dla mnie przełomem jest tylko to, że odkryty karben jest stabilny niemal w nieskończoność w roztworze wodnym, dzięki temu być może pojawi się nowy wygodny odczynnik do reakcji deoksygenacji, co pociągnie za sobą poprawę pewnych syntez. Przy czym związek ten nie ma struktury podobnej do tiaminy, brak w nim siarki. I nie wiem skąd teza, że dopiero teraz wykrycie związku stabilnego w wodzie potwierdza hipotezę Breslowa. Nikt nie twierdził, że karbenowa forma tiaminy jest w organizmie przechowywana w takiej postaci, a tylko, że powstaje jako forma pośrednia, zdolna przetrwać choćby kilkadziesiąt femtosekund w niesprzyjającym środowisku aby zaszła reakcja, którą katalizuje. I akurat wykazanie, że taka forma tiaminy jest w stanie powstać nie jest zupełnie nowe. 

Dwa lata temu opisano kompleks złota z karbenową formą tiaminy, który katalizowal pewną reakcję multikomponentową w wodzie. Skompleksowanie ciężkim metalem to jedna z metod utrwalenia struktur karbenów.

https://pubs.rsc.org/gc/article-abstract/25/5/1920/770336/Thiamine-carbene-liganded-gold-i-chloride?redirectedFrom=fulltext 

Wcześniej był znany karben, którego hydroliza w wodzie następuje stosunkowo powoli, pozwalając na wykrycie i przeprowadzenie reakcji.

https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S0022328X00007658?via%3Dihub

Więc śmiałe twierdzenia autorów publikacji - podchwycone przez media - że oto po latach w końcu potwierdzono starą teorię, są przesadą. Dokonano bardzo ciekawego odkrycia trwałego w wodzie karbenu, jednak dużo wcześniej już udowodniono, że zarówno tiamina może tworzyć formy karbenowe, jak i to, że niektóre takie związki nie reagują z wodą natychmiast. Czyli wszystkie elementy układanki już zostały dawno odkryte, a nowa publikacja niczego od siebie nie dodaje w tej kwestii.  

* Confirmation of Breslow’s hypothesis: A carbene stable in liquid water

  https://www.science.org/doi/10.1126/sciadv.adr9681 https://doi.org/10.1126/sciadv.adr9681

Zakaz bisfenolu A

Na mocy rozporządzenia Komisji Europejskiej 2024/3190, od 20 lipca w EU nie będą dozwolone opakowania żywności zawierające bisfenol A. Składnik żywic, poliwęglanów oraz plastyfikator w innych tworzywach, jest podejrzewany o negatywny wpływ na płodnośc i hormony. 

Koncern chemiczny BASF w reakcji na to prawo wprowadził do oferty odmianę swoich tworzyw sztucznych nie zawierającą bisfenoli. Na razie chwalą się tym w przypadku politereftalanu butylu. 


piątek, 3 lipca 2026

Kto właściwie odkrył radon?

 Ciekawostka jaką nie tak dawno znalazłem. Maria Curie-Skłodowska i Piotr Curie mogli zostać uznani za odkrywców jeszcze trzeciego pierwiastka, gdyby mieli chwilkę czasu na zbadanie jednej obserwacji. 



Jeszcze w trakcie owocnego 1899 roku, niedługo po zgłoszeniu odkrycia nowych pierwiastków  zauważyli, że próbki związków radu powodują, że powietrze z którym się stykają staje się radioaktywne i utrzymuje tą właściwość jeszcze przez miesiąc. Aktywność przenosiła się przez powietrze na wodę i materiały stałe. Jak opisywał Piotr Curie "Różne przedmioty używane w laboratorium chemicznym szybko stają się radioaktywne i oddziałują na klisze fotograficzne przez czarny papier. Kurz, powietrze w pomieszczeniu i ubrania są radioaktywne. W sali do fizyki powietrze staje się przewodzące (...)W laboratorium, w którym pracujemy problem osiągnął ostry etap i nie możemy już mieć odpowiednio izolowanego aparatu” Nie mieli konkretnego pomysłu na tę obserwację poza uznaniem, że najwyraźniej promieniowanie nadaje właściwość promieniotwórczości naświetlonej materii. [1]

W tym samym roku podobnej obserwacji dokonał Rutherford, któremu coś się nie zgadzało w pomiarach aktywności tlenku toru. Przy jednych pomiarach aktywność była stała przy innych stopniowo rosła i nagle malała po otwarciu fiolki. Jego wnioskiem było uznanie, że następuje wydzielenie radioaktywnego gazu, być może jest to nowy pierwiastek.[2] Został nazwany Emanacją, a później Thoronem od nazwy pierwiastka z którego go wytworzono. 

Szybko obserwacje dotyczące radioaktywnego gazu z próbek radu wykonał Friedrich Erns Dorn, który nazwał ten gaz Radonem, bo wydzielał się z radu. Po nim Debierne wykrył gaz emitowany przez aktyn, i zgodnie z poprzednikami nazwał go aktonem. Początkowo te trzy Emanacje były uważane że różne pierwiastki, ale w końcu Ramsay oczyścił próbki na tyle aby zbadać masę atomową i widmo wzbudzenia i wykazał, że to nowy pierwiastek powstający we wszystkich tych trzech przypadkach.  Zaproponował zatem aby porzucić nazwy nawiązujące do pierwiastków emitującym i nazwał ten wspólny pierwiastek Niton, od łacińskiego sowa oznaczającego świecenie. 

Lata później problemem stało się określenie jaką nazwę uznać i komu dać palmę pierwszeństwa. W latach 20 IUPAC przyjęła zasadę, że pierwiastek otrzymuje nazwę zaproponowaną dla izotopu o najdłuższym czasie półtrwania. Najdłuższy okres półtrwania ma izotop wydzielający się z Radu, Rn-222, który nazwano Radonem. Izotop wydzielany przez Tor, Rn-220  i  izotop wydzielany przez aktyn, Rn-219, mają krótszy czas półrozpadu. Międzynarodowa Unia Chemii uznała za nazwę pierwiastka tę dla radonu z radu opisanego przez Dorna, ale za odkrywcę Rutherforda, bo on pierwszy zaproponował, że obserwacje napromieniowanego powietrza muszą być wynikiem wydzielania lotnego nowego pierwiastka. Co ciekawe, zarówno on jak i Dorn uznawali pierwszeństwo małżeństwa Curie, którzy jako pierwsi opisali, że coś dziwnego dzieje się z powietrzem nad próbką radu, ci jednak nie wysunęli ani hipotezy, że odpowiada za to gaz ani że to nowy pierwiastek. 

Potencjalnie więc, gdyby wyjaśnili swoje obserwacje w inny sposób, zostaliby uznani za odkrywców trzeciego pierwiastka radioaktywnego. 

Ostatecznie ich obserwacje nadania radioaktywności materiałom stykającym się z radem wyjaśniono powstawaniem lotnego radonu, skażeniem przez pył czy problemami z badaniem aktywności w nieskażonym laboratorium. Jednak możliwość ta była nadal badana i ostatecznie ich córka Irene Juliot-Curie otrzymała wraz z mężem Nagrodę Nobla w 1935 roku za wykazanie, że napromieniowanie zwykłej materii promieniowaniem korpuskularnym zamienia znane nieaktywne pierwiastki bądź w radioaktywne nowe izotopy, bądź w radioaktywne nowe pierwiastki. 

---------
[1] https://fr.wikisource.org/wiki/Revue_scientifique_-_La_Radio-activit%C3%A9_de_la_mati%C3%A8re_-_Les_rayons_de_Becquerel 

[2] https://www.chemteam.info/Chem-History/Rutherford-half-life.html

niedziela, 31 maja 2026

Konferencja w Białymstoku

 



 W tym tygodniu odwiedziłem Białystok w ramach konferencji zorganizowanej przez wydział chemii UwB. Prezentowałem tam wyniki badań związanych z wykorzystaniem rozpuszczalników głęboko eutektycznych (DES) do ekstrakcji polifenoli i alkaloidów z surowców roślinnych. Konferencja mi się podobała, a za sprawą długiego dnia było trochę czasu żeby jeszcze zobaczyć miasto. 





piątek, 13 marca 2026

Ostatnio w laboratorium (92.)

  Próbki porowatego materiału MOF, z jonami miedzi II. Różnią się sposobem przetworzenia i choć obie ważą tyle samo, proszek po lewej jest bardziej puszysty. Za MOFy przyznano nagrodę Nobla za rok 2025, ale o tym szerzej w osobnym wpisie. 


Przy okazji

Minęło 15 lat od założenia bloga. 


wtorek, 3 marca 2026

Chemiczne wieści (33.) - Zatrute strzały, halucynogenny napój i nowy akumulator

 Zatrute strzały sprzed 60 tysięcy lat




Analiza śladów związków chemicznych zachowanych na odłamkach skalnych używanych jako groty strzał wykazała, że kultura jaskiniowa w RPA sprzed 60 tysięcy lat używała zatrutych strzał. Na grotach znaleziono ślady takich alkaloidów jak bufanidryna i epi-bufanistryna. Są to charakterystyczne alkaloidy lokalnej rośliny Boophone disticha, której wykorzystywanie do zatruwania strzał i wnyków opisano w badaniach etnograficznych już w naszych czasach. 

Boophone to niska roślina cebulkowa, tworząca okazałe kwiatostany, trochę podobne do ozdobnych czosnków, ale większe. Po przekwitnięciu i zawiązaniu owoców zasychają i odrywają się od łodygi, roznoszone przez wiatr jako biegacz. Silne właściwości toksyczne powodują czasem przypadkowe zatrucia, związane z pomyleniem cebuli z jadalnymi, lub w wyniku spożycia przez zwierzęta wraz z sianem. Te ostatnie przypadki zostały utrwalone w nazwie łacińskiej - boophone to "zabójca bydła". Z drugiej strony roślina ma lokalnie ważne zastosowania medyczne i magiczne

Jedna z głównych toksyn, Bufanina,  działa na organizm antycholinergicznie, podobnie do skopolaminy. W mniejszych dawkach wywołuje pobudzenie, dezorientację, dysocjację, wyraźne halucynację, w za dużej drgawki, utratę przytomności i śmierć. Wyciąg użyty w celu magicznym mógł mieć więc trudne do przewidzenia skutki. Odnotowano przypadek kryminalny, gdy mężczyzna zażył nalewkę z rośliny, będąc przekonanym że pomoże mu to odkryć, kto rzucił na niego urok. Albo roślina sprawiła się niezbyt dobrze, albo klątwa była bardzo dobrze przemyślana przed rzuceniem - podczas ataku halucynacji sądząc, że jest atakowany, sięgnął po pistolet i zastrzelił przypadkową osobę. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/11476161/


  • * Sven Isaksson et al.
  •  
Direct evidence for poison use on microlithic arrowheads in Southern Africa at 60,000 years ago.Sci. Adv.12,eadz3281(2026).DOI:10.1126/sciadv.adz3281

https://www.science.org/doi/10.1126/sciadv.adz3281

Greckie kapłanki mogły bezpiecznie używać sporyszu

Jedną z tajemnic starożytnej Grecji były Misteria Eluzyjskie, obrzęd ściśle związany z grecką religią, w którym chętni, których dopuszczano do tajemnicy, wykonywali pewne czynności, z których część, jak uroczyste procesje, były ogólnie jawne i opisywane w literaturze, zaś inne, odbywające się we wnętrzach świątyń, były objęte klauzulą zachowania tajemnicy. I  przysięga była dobrze utrzymywana bo poza pewnymi ogólnikami i domysłami na podstawie sztuki, nie wiemy za bardzo co konkretnie robiono i deklamowano podczas misteriów i jaki był ich religijny cel. Rytuał generalnie opierał się o mit o Demeter i był w jakiś sposób związany z podtrzymaniem płodności natury, sprowadzeniem udanych zbiorów, być może zapewnieniem dobrego życia. 

Jednym z interesujących elementów rytuału było wypijanie napoju Kykeon ( κυκεών ). Skład był opisywany ogólnikowo jako mieszanina jęczmienia, wina, sera i mięty polej. Skład napoju podawanego w misteriach był kolejną tajemnicą, mógł zawierać jakieś dodatkowe składniki. Ponieważ misteria miały być związane z doświadczeniami mistycznymi pojawiło się przypuszczenie, że napój zawierał jakieś dodatki zmieniające stan świadomości. Sugerowano opium, "szalony miód" z różaneczników, grzyby ale też często sporysz, pasożytniczy grzyb porażający kłosy zbóż. Pojawia się czasem też na jęczmieniu, więc to by pasowało do informacji. 

Sporysz zawiera substancje halucynogenne, głównie erginę i jej pochodne. Jednak zażywanie go jest niebezpieczne, zawiera bowiem także toksyny. Objawy zatrucia sporyszem to między innymi drgawki, spowolnienie bicia serca i silny skurcz obwodowych naczyń krwionośnych, mogący doprowadzić do sinicy, zawałów tkankowych i gangreny kończyn. To zdecydowanie nie są efekty, których by się chciało doświadczać. Z tego też powodu część badaczy wątpi w użycie w napoju tego składnika.

Badacze z Uniwersytetu Ateńskiego postanowili sprawdzić, czy sporysz można poddać prostym i możliwym do wykonania w starożytności procedurom, które obniżą toksyczność wyciągów. Za działanie obkurczające drobne naczynia odpowiadają głównie ergopeptyny, związki z wiązaniem amidowym, które jest podatne na hydrolizę. Odtwarzając możliwą w dawnych czasach procedurę zebrano sporysz żyjący na dzikich trawach w Grecji i gotowano go w ługu z popiołu drzewnego rozpuszczonego w wodzie, testując różny czas gotowania i różną moc ługu. Stwierdzono, że gotowanie przez 2 godziny w ługu o pH 12 jest wystarczające, aby rozłożyć toksyczne związki i pozostawić niezmienioną erginę o łagodnym działaniu psychoaktywnym. 

Zauważmy jednak, że nadal nie ma fizycznego dowodu na użycie sporyszu w misteriach - badanie pokazało jedynie, że jest praktycznie możliwe przetworzenie tego surowca w roztwór o mniejszej toksyczności, który mógłby potencjalnie być użyty jako psychoaktywny enteogen. Teraz tylko wypadałoby tą możliwość jakoś potwierdzić w znaleziskach materialnych. Można wykazać, że z gatunków traw rosnących w Polsce można wyizolować substancję, będącą jednym ze składników czynnych Ayahuasca, ale nic nie wskazuje na to żeby używano tych traw w rytuałach dawnych europejskich religii, sam potencjał wytworzenia czegoś to jeszcze nie dowód na to, że ktoś na to wpadł. 

* Antonopoulos, R.K., Dadiotis, E., Ioannidis, K. et al. Investigating the psychedelic hypothesis of kykeon, the sacred elixir of the Eleusinian Mysteries. Sci Rep (2026). https://doi.org/10.1038/s41598-026-39568-3 https://www.nature.com/articles/s41598-026-39568-3

Zmarł Mieczysław Mąkosza

14 stycznia w wieku 91 lat zmarł znany polski chemik Mieczysław Mąkosza. Od 1966 roku opublikował kilka prac pokazujących, że pewne reakcje, w których jeden reagent jest rozpuszczalnym w wodzie jonem, a drugi cząsteczką organiczną rozpuszczoną w nie mieszającym się z wodą rozpuszczalniku, gwałtownie przyspieszają po dodatku czwartorzędowych soli amoniowych. W latach 70. po wyjaśnieniu mechanizmu, nazwano ten efekt Katalizą Przeniesienia Fazowego (PTC) i stał się on ważną modyfikacją do wielu procesów. W latach 80. opracował modyfikację reakcji alkilowania nazwaną Zastępczą Substytucją Nukleofilową. Oba te odkrycia znalazły szerokie zastosowania w chemii organicznej i dlatego Mąkosza był wiele razy typowany do Nagrody Nobla. 

Nowe polskie minerały

Wśród opublikowanych, zatwierdzonych przez International Mineralogy Association nowo odkrytych minerałów pojawiły się zgłoszenia z Polski. Ostatni dokument na temat nazwanych minerałów pochodzi z października. 

Nioboiksjolit-(Fe2+) należy do grupy minerałów tlenkowych podobnych do magnetytu. Prototypowy iksjolit był opisywany jako tlenek żelaza i tantalu o stosunku sumy metali do tlenu 1:2. W roku 2024 wykazano, że większość typowych okazów to roztwór stały, którego skrajnymi wersjami są dwa minerały - iksjolit (Fe2+) zawierający tylko żelazo i tantal w stosunku molowym 1/3 i 2/3, oraz iksjolit(Mn+) zawierający mangan i tantal. Analogiczne struktury mogą tworzyć tlenki innych metali o podobnej chemii. Pierwiastkiem o bardzo dużym podobieństwie do tantalu, jest niob, który może tworzyć iksjolity. Dla odmiany minerału z manganem, niobowym analogiem jest odkryty kilka lat temu nioboiksjolit(Mn2+). Z logiki wynika zatem, że powinna istnieć niobowa wersja iksjolitu z żelazem, i właśnie tym oczekiwanym członkiem grupy jest nowy polski minerał. Okazy typowe zebrano z pegmatytu z kamieniołomu niedaleko Jordanowa Śląskiego. Występowanie w tych skałach minerałów niobu, rzadkiego i ważnego w technologii pierwiastka, brzmi bardzo obiecująco. 

Kryzait to skomplikowany fosforan chromu, magnezu i sodu ( Na4(MgCr)(PO4)3 ) odkryty podczas badania ziaren mineralnych w masie meteorytu Morasko, znalezionego na obrzeżach Poznania

Nybergit, to krzemian cyny, skandu i wapnia (Ca4Sc3Sn(Si2O7)(Si2O6OH)3 ), odkryty w kamieniołomie w Szklarskiej Porębie.

Chorążewiczit... Nie jestem pewny czy pasuje do tej listy. Minerał będący wodorowęglano-telluranem ołowiu i żelaza ( Pb2Fe3+(Te6+O6)(HCO3) ) zgłosili badacze z USA podając dwa miejsca występowania w kopalniach też tamże. W krótkim doniesieniu o zarejestrowaniu minerału nie ma informacji na czyją cześć go nazwano, ponieważ jednak osób o takim nazwisku nie jest dużo, podejrzewam, że chodzi o Marka Chorążewicza, znanego z mikrofotografii rzadkich minerałów, które udostępnia na Mindat.com, jest też współautorem kilku doniesień o nowych minerałach. W publikacjach jego nazwisko jest zapisywane Chorazewicz, jednak polski zapis nazwy minerału (nawet z "ą" - nie wiem czy jest inny minerał z tą literką) sugeruje, że taki jest oryginał i facet jest Polakiem mieszkającym w USA. 

* https://www.mindat.org/gallery-27538.html

* https://cnmnc.units.it/files/editor/Publications/ejm-37-921-2025.pdf

Płynny akumulator energii o wyższej wydajności

Idea akumulatorów przepływowych redoks opiera się na podobnym pomyśle co klasyczne akumulatory - podczas ładowania zamieniamy przy pomocy prądu elektrycznego pewne związki w ich formy zredukowane lub utlenione, które następnie mając kontakt z elektrodami reagują w przeciwnym kierunku, wytwarzając prąd. Jednak w klasycznych akumulatorach związki powstające w wyniku przemian mają formę stałego materiału otaczającego anodę lub katodę. W akumulatorach przepływowych zarówno formy zredukowane jak i utlenione są rozpuszczone w roztworze, mogą być przechowywane w osobnych zbiornikach, a odzysk prądu polega na przepuszczeniu ich w ciągłym przepływie przez porowate elektrody.  Energia jest więc magazynowana chemicznie w innym miejscu niż miejsce wytwarzania prądu. Potencjalnie zbiorniki reagentów można transportować i "przelewać energię" z cysterny do cysterny. 

W interesującej publikacji zespól badaczy z Uniwersytetu Montrealskiego w Kanadzie zaprezentował szczególny układ, w którym jedną cząsteczką magazynującą energię jest 4,4'-diazobis-N-metylopirydyna, a drugą znany odczynnik TEMPO, który w jednej z form jest stabilnym rodnikiem organicznym. Układ wytrzymał kilkadziesiąt cykli ładowania i rozładowania ze stratą zmagazynowanej energii średnio 0,02% dziennie w trakcie ciągłej pracy. Związek może pracować jako roztwór wodny, w związku z czym jest niepalny i to powinno załatwiać problemy, które zwykle pojawiają się w przypadku ogniw litowych. W artykule udostępnionym przez uniwersytet pojawia się propozycja użycia nowego układu jako magazynu energii ze źródeł odnawialnych - może być ładowany ogniwem słonecznym lub wiatrowym, i oddawać prąd nocą, w pochmurne i bezwietrzne dni, lub nawet po zgromadzeniu w zbiorniku energii gromadzonej latem, oddawać ją zimą. 

Widzę w tym jednak pewien szkopuł, o którym autorzy nie wspominają - cząsteczka użyta do gromadzenia energii może być toksyczna. Jest bardzo podobna do Parakwatu, starego herbicydu wycofanego z powodu toksyczności, którego toksyczność wynikała w dużej mierze z łatwości utleniania i redukcji. Podczas każdej takiej przemiany cząsteczka generowała wolne rodniki

https://pubs.acs.org/doi/10.1021/jacs.5c03524


sobota, 28 lutego 2026

Kiedyś w laboratorium (91.)

 Zapomniana kolbka z nasyconym roztworem węglanu sodu, z którego wypadły przezroczyste, igiełkowate kryształy 


Kiedyś próbowałem celowo wykrystalizować ten związek i nie bardzo to poszło, tworzyły się skupienia skorupiaste. A tutaj proszę, wystarczyło zapomnieć że się kiedyś zrobiło roztwór. W temperaturze około 20 stopni z nasyconego roztworu wypadł prawdopodobnie dekahydrat Na2CO3·10H2O . Kryształy tego rodzaju są stabilne w kontakcie z nasyconym roztworem oraz w powietrzu nasyconym parą wodną. W powietrzu bardziej suchym kryształy ulegają "zwietrzeniu" rozsypując się na biały proszek monohydratu.