informacje



wtorek, 29 grudnia 2015

Cała tablica Mendelejewa... w soli

To strasznie zabawne, że z jednej strony ludzie się chemii boją a z drugiej ich ona zachęca. I w obu przypadkach odbywa się to na tej samej zasadzie zupełnego braku rozumienia o co chodzi.

Zwrot "to zawiera całą tablicę Mendelejewa" utarł się jako określenie strasznego syfu, mieszanki najprzeróżniejszych chemikaliów. Ostatnio media informowały że "cała tablica" to skład dopalaczy, że jest w wodzie z Wisły, że krąży w powietrzu w Krakowie... I w zasadzie nie próbuje się traktować tego dosłownie.
Dlatego bawi mnie gdy widzę, że dosłownie "cała tablica" może być traktowana jak zaleta. A tak rzecz się ma w reklamach różowej soli himalajskiej.

Sól himalajska to zwykła nieoczyszczona sól kamienna, która za sprawą zanieczyszczenia związkami żelaza przybrała różowo-pomarańczowy kolor i która za sprawą marketingu jest uważana za lepszą i zdrowszą od zwykłej nieoczyszczonej soli kamiennej z innych części świata. W tym od różowej soli kłodawskiej, która nabrała swego koloru z tych samych przyczyn, i której złoża powstały w tym samym czasie. Duże bryły soli kłodawskiej są znane jako element lamp solnych.
Jednym z elementów marketingu na temat soli himalajskiej jest występowanie w niej niezwykle dużej ilości pierwiastków, tym samym ma ona lepiej uzupełniać niedobory mikroelementów. Ten piękny slogan zamienia się we własne przeciwieństwo, gdy spojrzymy na listę tychże pierwiastków zawartych w soli (link). Jest ich 84, w tym także pierwiastki promieniotwórcze i toksyczne. Reklamiarze sami sobie podstawiają nogę taką listą.

Zobaczmy jakie to "niezbędne pierwiastki " w "idealnej kompozycji" się tam znajdują: polon, uran, neptun, pluton, protaktyn, tor, aktyn, rad... wszystkie promieniotwórcze. Czy ktoś teraz powie "zaraz będziemy świecić"? Następnie mamy takie "mikroelementy" jak neurotoksyczna rtęć, trujący tal, ołów, bar, antymon, stront, całkiem sporo fluoru... I cała masa pierwiastków które nie mają żadnego wpływu na organizm, jak choćby wszystkie lantanowce.
Generalnie rzecz biorąc lista podaje wszystkie pierwiastki z wyjątkiem gazów szlachetnych, w dwóch przypadkach dla nietrwałego technetu i samaru podając, że wprawdzie są niestabilne ale nie zostały wykluczone (co oznacza, że ich nie wykryto ale dopisano do listy bo może są).

Jeśli jednak przyjrzymy się dokładniej stwierdzimy, że większość pierwiastków ma zawartość poniżej 0,001 ppm. 1 ppm to jedna część na milion, a więc miligram na kilogram, a tych pierwiastków ma być mniej niż tysiąc razy mniej, prawdopodobnie tak mało, że metoda nie potrafiła oznaczyć ilości. I prawdopodobnie też na granicy błędu aparaturowego. Doprawdy, jeśli wziąć wodę z dowolnego źródła mineralnego i przebadać jej skład z dokładnością do bilionowych części to jest spora szansa, że otrzymamy podobny wynik, ślady rzadkich pierwiastków mogą się bowiem pojawić wszędzie. Tak na prawdę większość tej listy nie ma żadnego znaczenia.
Sól różowa z kopalni w Kłodawie

Lista ta budzi zresztą moje wątpliwości, mam bowiem wrażenie, że wyniki badań ponaciągano jak się dało byle poszerzyć listę. Najwięcej wątpliwości wzbudza podawany poziom fransu, którego wykryto rentgenowsko ok. 1 ppm. Frans to promieniotwórczy pierwiastek o bardzo małej trwałości. Czas połowicznego rozpadu to 22 minuty*, dlatego nawet gdyby złoże składało się pierwotnie z czystego chlorku fransu to po upływie milionów lat nie dotrwałoby z tego ani odrobinę. Wykrywa się go w śladowych ilościach w minerałach towarzyszących uranowi, powstaje bowiem jako produkt pośredni przy jego rozpadzie. Szacuje się, że w danym momencie na całej planecie jest niespełna kilkadziesiąt gramów tego pierwiastka.
Zawartość 1 ppm którą podaje ta tabela oznaczałaby, że w kilkunastu tonach soli znajduje się tyle fransu co na całej planecie co w sytuacji, gdy zarazem uranu z którego frans powstaje ma być w soli tysiąc razy mniej jest niemożliwe. Najprawdopodobniej 1 ppm było granicą oznaczalności urządzenia, zaś za sygnał od fransu uznano szumy. Podobnie mogło być z pozostałymi pierwiastkami o najniższej zawartości <0,001 ppm gdzie uznano, że skoro jest jakiś sygnał poniżej możliwości oznaczenia ilościowego to można podać wartość graniczną i uznać, że pierwiastek jest.

Generalnie różowa sól himalajska w większości składa się z chlorku sodu i mikroskopijne domieszki innych pierwiastków nie zmieniają jej właściwości aż tak bardzo, aby uznawać ją za nie tylko zdrowszą ale wręcz nieszkodliwą - niektóre teksty twierdzą, że nadciśnienie wywołuje tylko biała sól warzona a różowa nie... bo nie. Tymczasem przyczyną zwiększenia ciśnienia tętniczego jest sód niezależnie od źródła. Jeśli ktoś na prawdę chce zadbać o zdrowie niech sobie sprawi sól niskosodową, gdzie dużą część chlorku sodu zastąpiono chlorkami potasu, wapnia i magnezu.
 Różnica między solą różową a solą kamienną tzw. "szarą" polega głównie na tym, że jest sprzedawana w grubych ziarnach dzięki czemu widać jej kolor.
Po zmieleniu na pył do rozmiaru ziarna takiego jak sól sprzedawana u nas, będzie wyglądała na białą z powodu rozpraszania światła, co widać na tym reklamowym obrazku soli himalajskiej różnej grubości:

No i oczywiście jest kilka razy droższa.

---------
* Czas połowicznego rozpadu to czas po którym rozpadowi ulega połowa masy pierwiastka. Zależy on od statystycznego prawdopodobieństwa. W przypadku Fransu z 1 kg czystego pierwiastka po 22 minutach zostaje pół kilo, po następnych 22 minutach zostaje ćwierć, po upływie 2,5 godziny z kilograma pierwiastka zostaje mniej niż 1% po upływie 6 godzin 0,4 mg... Frans jest tak silnie promieniotwórczy, że dotychczas nie otrzymano choćby kawałka w stanie czystym zwłaszcza, że pod wpływem własnej promieniotwórczości natychmiast by odparował.


15 komentarzy:

  1. To jest właśnie piękne. Swojego czasu wszyscy srali "uolaboga trujo nas, nioczyszczono sól nam żreć dajo", bo sól, która ze względu na zanieczyszczenia miała iść jako drogowa, w wyniku działań nieuczciwych przedsiębiorców poszła jako spożywcza do sprzedaży. A tu proszę - sami kupują nieoczyszczoną i jeszcze uważają, że taka właśnie jest pierdyliard razy lepsza, bo "naturalna". Wybacz wulgarność wpisu, szanowny Gospodarzu, ale jak widzę taką niekonsekwencję/ hipokryzję/ debilizmy to mi się ciśnienie podnosi. Pewnie za dużo (różowej) soli w diecie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobry artykuł, podlinkowałem na fp :-). Mnie niestety dotknęła ta moda na 'naturalną zdrową sól' przez niektóre osoby, z którymi mieszkam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, masz prawdopodobnie różową podróbkę, a w najlepszym przypadku sól kłodawską ;)
      Himalajska jest najczęściej podrabiana. Nie mogę teraz znaleźć źródła, ale ktoś szacował, że w ostatnim 10-leciu sprzedano na świecie tyle "himalajskiej", że spore Himalaje można by z niej usypać.

      Usuń
  3. Taki duży, a w bajki wierzy. Sól (ani zawarty w niej sód) nie ma większego wpływu na nadciśnienie. Proponuję poczytać:
    http://openheart.bmj.com/content/1/1/e000167.abstract
    oraz
    http://nowadebata.pl/2011/05/08/czy-spozycie-soli-wywoluje-nadcisnienie/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po co od razu ten głupi przytyk o bajkach? Nie da się normalnie napisać?

      Usuń
    2. Ciekawe. A nowsza metaanaliza wskazuje, że związek nadmiernego spożycia sodu z większą śmiertelnością jednak jest:
      http://ajh.oxfordjournals.org/content/early/2014/03/26/ajh.hpu028.1.full.pdf

      Co ciekawe, większą śmiertelność zauważono też przy diecie niskosodowej, co sugeruje istnienie pewnego optimum. A co za tym idzie powoływanie się, jak to było w linkowanym artykule, na negatywne skutki diety niskosodowej, dla udowodnienia braku szkodliwości diety wysokosodowej, może być nie właściwe.

      Usuń
  4. Na moje oko, w tej analizie wszystkie pierwiastki, które mają oznaczenia < (mniej niż), oznacza, że nie stwierdzono go w zakresie wykrywalności. A te były różne dla różnych metod analitycznych, dlatego choćby fluorków może wcale nie być w tej soli (a podane jest <0,1g/kg (czyli 100ppm)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie, <0.001ppm oznacza, ze tych zwiazkow po prostu nie wykryto, a dokladnosc urzadzenia nie pozwala dokladniej okreslic, ze ich tam prawdopodobnie nie ma. To ze takie nie wykryte pierwiastki znalazly sie w tabelce oznacza, ze urzadzenie pomiarowe jest w stanie je wykryc. Stwierdzenie ze czegos nie ma, obok danych ze jest tyle i tyle zelaza, tez jest wazna informacja.

      Usuń
  5. A może jakiś referral fun? Albo podsumowanie popularności zeszłorocznych notek? Pliiiz! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy ktoś wie, czy istnieje obecnie w sprzedaży oryginalna sól himalajska, a nie różowe podróbki?

    Na opakowaniach soli himalajskiej różnych producentów pisze, że sól pochodzi z Pakistanu. Jeżeli to nie jest sól himalajska, to jaka?
    Zastanawiam się, czy ta wydobywana sól potencjalnie z Himalajów, to takie niekończące się źródło i czy obecnie tą sól na pewno tam się wydobywa i trafia ona do sprzedaży?

    Ja jednak widzę różnicę w kolorze soli himalajskiej drobno mielonej. Dla mnie jest koloru jasnoróżowego w porównaniu do soli białej nieoczyszczonej-kolor szarobiały, czy soli białej oczyszczonej-kolor śnieżnobiały.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pluton w składzie? Pluton nie występuje w przyrodzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeciez jest <0.001 ppm co oznacza, ze urzadzenie tego nie wykrylo (ponizej progu czulosci).

      Usuń
  8. Zastanawiam sie nad argumentem ze sol dostarcza (waznych dla zycia) zwiazkow mineralnych.
    Biorac dane z zalaczonej analizy, sol himalajska to w 97.41% NaCl czyli jakies 2.59% zwiazkow mineralnych (innych niz NaCl). Lyzeczka soli to 6g - w niej bedzie 155mg tych zwiazkow. Porwnujac to ze "zwykla" woda (wesmy muszynianke - 1500mg zwiazkow na litr), trzeba wypic ok. 100ml wody, zeby przyswoic te 155mg mineralow, czyli tyle co nic...
    No ale zwiazek mineralny nie rowny zwiazkowi mineralnemu. Porownajmy konkretne glowne zwiazki, ktore stanowia glowna mase tych dwoch i pol procenta w soli. Dodatkowo zapotrzebowanie (mezczyzna 30 lat):
    1. Wapn: sol - 0.4% (24mg w lyzce), woda - 153 mg/l (38 mg w szklance); zapotrzebowanie: 1000mg.
    2. Potas: sol - 0.35% (21 mg w lyzce), woda - 60 mg/l (15 mg w szklance); zapotrzebowanie: 4700 mg.
    3. Siarka: sol - 1.2% (74mg w lyzce), woda - 34 mg/l (8.5 mg w szklance).
    4. Lit: sol - 0.04% (2.4 mg w lyzce), woda - 0.12mg/l (0.03 mg w szkalnce), zapotrzebowanie ~0.1-1 mg (?)
    5. Magnez: sol - 0.16% (10mg w lyzce), woda 156mg/l (39 mg w szklance); zapotrzebowanie: 400mg
    Z kolei to czego w soli jest najwiecej: sod i chlor, ma odpowiednio dzienna dawka: ~1200mg (pol lyzeczki soli) oraz 2300 mg (troche ponad pol lyzeczki).
    Wniosek: woda wydaje sie porownywalnym zrodlem mineralow w porownaniu do soli (zaniedbujac Na i Cl). Sol wydaje sie lepsza jesli chodzi o rzadkie pierwiastki. Jednak ich zaptrzebowanie i tak jest stoskunkowo niewielkie i dosyc latwo pozyskac je z pokarmow. Generalnie i woda i sol nie powalaja jesli chodzi o zawartosc mineralow. Raczej trzeba stawiac na orzechy, warzywa, owoce.
    Wedlug mnie dodawanie nawet "szczypty" soli w codziennym zywieniu nie jest korzystne i potrzebne (pomijajac subiektywne walory smakowe). Sol dostarcza glownie sodu i chloru, reszta zwiazkow jest sladowa (szczegolnie jesli to porownac z orzechami, warzywami czy miesem... dla przykladu 5g orzechow wloskich zawiera tyle potasu co lyzeczka - 6g(!) soli) i nie nalezy stawiac na sol jako zrodlo czegos innego niz sodu i chloru.
    3g soli pokrywa zapotrzebowanie (mezczyzna 30 lat) na Na+ i Cl-. WHO radzi aby dzienne sporzycie nie przekraczalo 5g (lacznie ze wszystkich spozywanych dziennie produktow).
    3g soli jest w 160-1200g pieczywa (bardzo zalezy jakie), 70-200g sera zoltego, 100-300g wedlin, czyli generalnie wszedzie tam gdzie cos jest zrobione z podstawowych skladnikow i jest dodawane w procesie produkcji. Byc moze dodatek soli jest wskazany jesli ktos eliminuje z diety pordukty juz przygotowane...
    Podsumowujac, 2 kanapki z zoltym serem i/lub plastrem szynki pokrywaja zapotrzebowanie na sol. Ze wzgledu na latwe przedawkowanie, nie ma sensu jej dodatkowo dodawac.
    P.S. Rospisalem sie... moze ciekawy artykul z tego mozna rozwinac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście właściwie nie używam soli, wystarczy mi słoność już zawarta w potrawach, ewentualnie użyję jakiegoś dobrego sosu.

      Usuń